20131009_122805 (1024x768)

Chińskie marki, zwłaszcza te związane z mobilnymi technologiami, coraz mocniej wchodzą na europejskie rynki. Choć jeszcze do niedawna kojarzone były z kiepską jakością, to kolejne smartfony systematycznie poprawiały ich wizerunek. Tak też jest w przypadku Huawei i serii Ascend. P1 został przyjęty dobrze, więc w tym roku Huawei wprowadziło na rynek jego następcę, czyli P2. To pierwszy high-endowy model chińskiego koncernu.

Huawei, koncern zajmujący się dostarczaniu technologiiinformatycznych i telekomunikacyjnych, znany był dotąd w Polsce głównie z modemów, jednak takie smartfony jak Ascend P2 zmieniają powoli ten wizerunek. P2 został zaprezentowany na początku roku, w lutym, na Mobile World Congress w Barcelonie jako najszybszy smartfon dostępny na rynku. Dzięki obsłudze LTE, urządzenie może ściągać pliki nawet z prędkością 150 Mbps. Ascend P2 ma także kilka innych zalet i… Ale od początku.

Specyfikacja P2: ekran IPS LCD o przekątnej 4,7 cala i rozdzielczości HD (1280×720) chroniony przez Gorilla Glass 2 firmy Corning, czterordzeniowy procesor ARMv7 Cortex A9 o taktowaniu 1,5 GHz (chipset: HiSilicon K3V2 Hi3620), procesor graficzny Vivante GC4000, 1 GB pamięci RAM, 16 GB pamięci flash (smartfon nie ma slotu na kartę pamięci). Aparat główny: 13 Mpix (4032×3224) z diodą LED, autofocus, geotagowanie, HDR, wykrywanie twarzy i uśmiechu, nagrywanie filmów Full HD (30 fps), aparat z przodu: 1,3 Mpix, nagrywanie filmów w HD (30 fps), GPS (z A-GPS), GLONASS, Wi-Fi 802.11 b/g/n, DLNA, NFC, Bluetooth 4.0, microUSB 2.0, jack 3,5 mm (dźwięk Dolby Mobile Plus), radio FM, bateria (Li-ion) 2420 mAh, wymiary: 136,2×66,7×8,4 mm, waga: 122 g. System: Android 4.1.2, interfejs: Emotion UI 1.5.

Obudowa pozytywnie zaskakuje. Jest plastikowa, ale dobrej jakości – z tyłu lekko chropowata, pozwalająca pewnie trzymać telefon. Ogólne wrażenia są dobre, urządzenie jest bowiem dość zgrabne i przyjemnie się je użytkuje. Nie ma problemów z obsługą jedną ręką. Duży plus za ekran – jasny i dobrze widoczny w słońcu. Rozdzielczość – wystarczająca, jak na przekątną panelu. Co ważne – czułość ekranu została przez Huawei zwiększona, dzięki czemu urządzenie można obsługiwać także w rękawiczkach (opcja „Magic Touch”). Pewnym problemem mogą okazać się podświetlane przyciski. W swoim smartfonie mam jej podświetlone zawsze, w przypadku Acsenda P2, niestety, nie ma takiej opcji w ustawieniach. Dlatego czasem przycisków w P2 szukałem nieco „po omacku”.

Plus za to za interfejs. Lekka nakładka nie obciąża systemu, a sporą zaletą jest fakt, że możemy zmieniać nie tylko tapety. Producent umożliwił bowiem również zmianę motywu – jest ich zresztą całkiem sporo do wyboru. A ze zmianą motywu zmienia się między innym wygląd ikon, ich tło, inaczej wyglądają foldery albo dock. Efektowna jest animacja aplikacji pogodowej, choć dostawca to oczywiście AccuWeather. Na start mamy wszystkie niezbędne aplikacje – m.in. biurowe, jak Kingsoft Office, jest też „natywny” Facebook czy Twitter.

Smartfon napędza chipset Huawei. Urządzenie pracuje żwawo (jeśli zdarzają się „przycięcia” to raczej wina oprogramowania), ale trzeba pamiętać, że nie wszystkie aplikacje, zwłaszcza gry, w Google Play mogą być w pełni zoptymalizowane dla chipsetu Ascenda P2. Pozytywnie zaskakuje aparat BSI o matrycy 13 Mpix, który robi niezłe zdjęcia. Zaletą jest też fizyczny, dwustopniowy spust migawki – jedno naciśnięcie uruchamia aplikację aparatu, drugie robi zdjęcie. Muzyka? Jest co najmniej przyzwoicie. Technologia Dolby Mobile Plus to coś w rodzaju dźwięku przestrzennego. Słuchawki są dobrze wykonane i nie grają bardzo źle, ale – co tu dużo mówić – to nie jest czołówka tego typu sprzętu. Na dodatek to „pchełki”. Lepiej ich więc używać tylko do rozmów. Bateria nie jest rewelacyjna, ale od rana do wieczora powinna bez problemów wytrzymać.

Podsumowując: Ascend P2, mimo kilku drobnych wad, bardzo mile mnie zaskoczył. Smartfon łamie stereotypy związane z jakością chińskich produktów. Niestety, łamie też stereotypy związane z ceną. Sprawdziłem w kilku sklepach i portalach aukcyjnych – można trafić egzemplarze kosztujące poniżej 1600 zł, ale zwykle to cena ok. 1700 zł. Sporo. Pamiętać jednak trzeba, że to wciąż numer jeden w smartfonowej ofercie Huawei.

Komentarze (2):

  1. Avatar
    MArek

    Ja mam huawei G350 i po aktualizacji do IC Sandwich to po prostu porażka, operatorzy powinni się zastanowić czy warto uaktualniać oprogramowanie wyżej, gdzie parametry telefonu mogą już nie podciągnąć tego i tak właśnie jest w przypadku w/w modelu , telefon często ma lekkie opóźnienia w myśleniu , klawiatura nie jest wygodna (do dziś nie wiem jak włączyć pisanie dużymi literami) , obudowa bardzo podatna na zarysowania , większość gier się się wiesza, aparat jest naprawdę słaby i dostępne opcje również, ale co najgorsze to sieć i jej zasięg w pomieszczeniu, częst w domu zasięg spada mi do jdnej kreski lub całkowicie znika, internet po za obszarem miast (5km), w pracy w stołówce , to już trzeba naprawdę być człowiekiem który ma sporo cierpliwości , bo praktycznie jest nie realne by skorzystać z 3g …. , nie wspominając już o baterii któa przy średnim użytkowaniu wytrzymuje 1 dzień. Więc moje pytanie brzmi czy testował pan tentelefon;
    -na baterii grając w gry (czy się zacinają , płynność, ile wytrzymują na baterii)
    – szybkość rotacji pionowo-poziomej
    – czas reakcji dotyku, czy wystarczy raz dotknąć panel czy trzeba kilka razy by uruchomić daną aplikację
    -zasięg w mieście, poza nim, las, praca
    -internet, szybkość działania , ładowania stron internetowych , głównie w miejscach pracy , poza dużymi aglomeracjami , mniejsze miejscowości, las
    – Aparat , możliwości korekcji jak np. balans bieli (by rozjsanic np, zdjęcie)
    Prawda jest taka że większość opisuje totalnie nie potrzebne rzeczy w specyfikacji telefonu , ni jak się to ma do prawdziwego użytkowania , android zasypuje nas masą nie potrzebnych aplikacji , taak jak by to komu było potrzebne….
    Marzy mi się system gdzie w podstawie jest dzwonienie ,smsowanie ,notatnik,ustawienia,kamera,galeria,przeglądarka,ksiązka telefoniczna,a całą resztę sami sobie dobieramy , niestety taki system chyba nie powstanie, boduże korporacje chcą o nas wiedzieć jak najwięcej by móc dobrać reklamy i inne badziewa pod nas …. Pozdrawiam M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*