PICT_20131228_153211

HTC One Max to pierwszy phablet w historii tajwańskiego producenta. Pojawił się na rynku pod koniec zeszłego roku mając jeden z największych wyświetlaczy, jakie kiedykolwiek były używane w smartfonach. Jest bez wątpienia jedną z najpoważniejszych opcji dla tych, którzy szukają dużego urządzenia.

W pudełku wraz z urządzeniem, które otrzymałem do testów były słuchawki, kabel USB, ładowarka oraz kod na darmowego audiobooka. HTC One Max od razu po wyjęciu z pudełka robi dobre wrażenie – jest bowiem solidnie wykonany. Aluminiowa obudowa, plastikowe ramki – phablet waży ponad 200 gramów i to czuć. Z jednej strony obudowy znajdują się przyciski głośności i zasilania, z drugiej – suwak do odblokowania tylnej pokrywy (po jej zdjęciu dostępne są sloty na kart microSIM oraz microSD, bateria jest jednak zainstalowana na stałe). Z przodu – nad i pod ekranem są głośniki stereo BoomSound, u góry jest ponadto dioda powiadomień, przednia kamera i czujniki. Na górnej krawędzi producent umieścił port podczerwieni i gniazdo audio 3,5 mm, na dolnej port USB i mikrofon. Z tyłu urządzenia znajduje się aparat 4 Mpix z diodą doświetlającą, czytnik/skaner linii papilarnych oraz logo HTC.

PICT_20131228_152247

Porównanie HTC One Max z Samsungiem Galaxy Note II

Uważam, że skaner linii papilarnych jest jednym z najprzydatniejszych rozwiązań w HTC One Max. Zamiast tracić czas na wpisywanie kodu blokady ekranu (co jest uciążliwe, szczególnie w tak dużych urządzeniach) wystarczy przesunąć palec po czytniku – i już. Skaner działa bardzo dobrze, na dodatek jest z tyłu urządzenia, a ja „skonfigurowałem” palec wskazujący – trzymając telefon nie miałem żadnych problemów z odblokowaniem ekranu. Skaner jest bardzo czuły, trzeba więc pamiętać, by przesuwać palec w tym samym miejscu.

HTC One Max napędzany jest SoC (System-on-a-Chip) Snapdragon 600 APQ8064T, który ma cztery rdzenie (Krait 300) pracujące z prędkością do 1,7 GHz i układ graficzny Adreno 320 – wszystkie zbudowane w procesie LP 28nm TSMC. Ten sam SoC jest w oryginalnym HTC One. To bardzo dobry układ, na wydajność którego nie można w żaden sposób narzekać, jednak marketingowo Snapdragon 800, jako „najlepszy na rynku” brzmiałby z pewnością dużo lepiej.

Ekran to IPS, Super LCD 3 – wciąż stosowany przez HTC, o rozdzielczości Full HD (1920 x 1080). Mimo wielkich rozmiarów zagęszczenie pikseli jest wystarczająco duże (373,4 ppi), więc obraz wydaje się dostatecznie ostry. Bardzo jasny ekran (506 nitów) to zresztą jeden z największych atutów phabletu HTC. Nie sprawia żadnych problemów na słońcu, nasycenie barw – również bez zarzutów (głęboka czerń i wyrazista biel). Bardzo dobrze sprawuje się funkcja automatycznej regulacji jasności. Ekran ma bardzo dobre kąty widzenia i chroniony jest przez Gorilla Glass 2.

Duże urządzenia z dużymi ekranami mają zwykle duże baterie, czyli to, co lubię najbardziej. Używając na co dzień Galaxy Note II raczej trudno byłoby mi wrócić do „zwykłych” smartfonów nie tyle z powodu różnicy w wielkości ekranu, co z powodu znacznie mniejszych akumulatorów. W przypadku HTC One Max nie było jednak obaw, że urządzenie nie dotrwa do końca dnia. Bateria o pojemności 3300 mAh radziła sobie świetnie, szybciej rozładowywała się jedynie wówczas, kiedy grałem (baterię testowałem na Dead Space)

HTC One Max, pierwsze wrażenia: http://blogi.dziennikzachodni.pl/technoblogia/2013/12/20/htc-one-max-test-recenzja-pierwsze-wrazenia/.

HTC, podobnie jak w modelu One, zastosowało w One Max aparat z technologią UltraPixel (4 Mpix) – z tym samym przetwornikiem i optyką. Różnica polega na tym, że aparat w HTC One Max pozbawiony jest sporego atutu, czyli optycznej stabilizacji obrazu. Oprogramowanie jest jednak dość bogate, można tworzyć m.in. klipy przy pomocy HTC Zoe, nakładać na zdjęcie obraz z przedniej kamery, albo przygotowywać krótkie animacje – GIF-y. Generalnie aparat jest jednak raczej przeciętny – zdjęcia mają dużo szumów, brakuje ostrości, chociaż był jeden wyjątek – w pomieszczeniach zdjęcia makro były lepsze niż te, które robiłem moim Galaxy Note II. Dużo lepiej HTC Max One spisuje się przy rejestrowaniu wideo – film 1080 p (przy 30 klatkach na sekundę) jest po prostu bardzo dobry.

Zdjęcia wykonane HTC One Max:

Nakładka Sense w wersji 5.5 zrobiła na mnie dobre wrażenie. Jeden z ekranów zajmuje oczywiście BlinkFeed (można go wyłączyć), czyli agregator treści w formie magazynu. Mamy pewną dowolność w konfigurowaniu treści – mogą to być np. informacje z naszych timeline`ów z Twittera, Facebooka, Google Plus czy Instagramu. Pogodynka jak zwykle w Sense jest bardzo dopracowana, jest też m.in. aplikacja wykorzystująca port podczerwieni i zamieniająca phablet w pilota do telewizora, jest dopracowany Szkicownik, który aż się prosi o rysik. Interfejs wykorzystuje obsługę gestami, z belki powiadomień wysuwa się menu ustawień – panele jak w czystym Androidzie, które można dowolnie konfigurować. Pojawił się tryb „Nie przeszkadzać”, to duża zaleta – działa podobnie, jak „Tryb blokowania” Samsunga, z którego często korzystam. Wycisza połączenia i powiadomienia, wygasza diodę LED (wybrane numery można „odblokować”, podobnie jak alarm).

Z jakiegoś powodu Gmail nie działa jednak w trybie push, zdjęcia kontaktów po synchronizacji zamieniają się w wielkie piksele – wygląda to kiepsko. HTC One Max nie ma już logo Beats Audio na obudowie, ale potrafi grać świetnie i głośno. Problem w tym, że nie powinniśmy do tego celu używać aplikacji Muzyka, która wprawdzie wygląda efektownie, ale nie ma nawet equalizera, i słuchawek z zestawu, które może i nadają się do prowadzenia rozmów, ale nie do słuchania muzyki. Zainstalowałem więc PowerAmpa, skorzystałem z własnych słuchawek i… byłem zachwycony. Bardzo dobrze spisują się także głośniki BoomSound – nie tylko podczas odtwarzania muzyki, ale i oglądania filmów.

W HTC One Max jest już Android 4.3. Niedawno pojawiła się informacja o dostępnej aktualizacji (kompilacja 1.54.401.1) poprawiającej m.in. reakcję na dotyk, połączenie Wi-Fi i ogólną stabilność, jednak w testowanym egzemplarzu możliwości modyfikacji oraz aktualizacji zostały zablokowane.

Podsumowując – HTC One Max jest rzeczywiście wielki. Jeśli ktoś nie używał wcześniej phabletu może być wręcz przytłoczony jego rozmiarami. Jednak ci, którzy lubią duże smartfony powinni być zadowoleni. Owszem, One Max ma kilka wad, jedną z nich jest aparat. Tak – w wielu przypadkach do obsługi phabletu HTC potrzebne są dwie ręce, tak – przydatnym elementem wyposażenia byłby rysik, tak – HTC trochę oszczędzało. Poza tym to jednak świetne urządzenie. Ekran, bateria, wydajność, aluminiowa obudowa, łączność LTE – zalet jest znacznie więcej. To bardzo dobry wybór dla osoby szukającej phabletu.

Specyfikacja techniczna. CPU: 4-rdzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 600 (1,7 GHz), GPU: Adreno 320, ekran IPS LCD o przekątnej 5,9 cala i rozdzielczości 1080 p, 2 GB pamięci RAM, 16 (albo 32) GB pamięci wewnętrznej i slot na karty microSD do 64 GB, GPS i GLONASS, czujniki: zbliżeniowy, światła, akcelerometr, żyroskop, skaner odcisków placów, NFC, Bluetooth 4.0, Wi-Fi 802.11 a/ac/b/g/n, DLNA, port podczerwieni, port microUSB 2.0 z MHL, HDMI (potrzeba dodatkowego kabla), gniazdo audio 3,5 mm, głośniki stereo BoomSound (Sense Voice). Aparat HTC z technologią UltraPixel, matryca BSI, rozmiar piksela 2,0 µm, przekątna matrycy 1/3 cala, układ HTC ImageChip 2, przysłona f/2,0 i obiektyw 28 mm, nagrywanie filmów Full HD (1080 p) z funkcją HDR, przedni aparat: 2,1 Mpix, szerokokątny obiektyw 88° z technologią HDR (nagrywanie wideo 1080 p). Bateria: 3300 mAh (akumulator litowo-polimerowy). Wymiary: 164,5 x 82,5 x 10,29 mm. Waga: 217 gramów.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*