S

HTC One (M8), nowy flagowiec tajwańskiego producenta, to urządzenie, które zdecydowanie wyróżnia się na mobilnym rynku świetnym wykonaniem. Wpisuje się też dobrze w tegoroczny trend; bo sam smartfon to już dziś nie wszystko, pojawiają się nowe akcesoria, a producenci zaglądają do portfeli klientów jeszcze głębiej już nie tylko za sprawą technologii noszonej. Liczy się każdy dodatek – taki, jak na przykład dedykowane, aktywne etui dla modelu One: Dot View.

HTC One (M8) to następca smartfonu roku 2013. I chociaż konkurencja jest mocna, to podejrzewam, że będzie jednym z faworytów do tegorocznego tytułu. One używałem przez dwa tygodnie i z dnia na dzień rósł mój szacunek dla wykorzystanej przez HTC technologii.

W zeszłym roku HTC wykonaniem modelu One (M7) wyprzedziło znacznie konkurencję, a teraz jest… jeszcze lepiej. W 90 procentach obudowa smartfonu wykonana jest z metalu. Jedynie górna część pokryta jest plastikiem – to m.in. miejsce na port podczerwieni czy przycisk zasilania, zapewne jest tam także antena, bo na zasięg telefonu nie mogłem narzekać. „Szuflady” na kartę pamięci i kartę nanoSIM są również metalowe, podobnie jak przyciski głośności. Egzemplarz, który otrzymałem do testów miał obudowę w kolorze Gunmetal Grey i wydaje mi się, że to najładniejsza wersja (inne kolory to Glacier Silver i Rose Gold), choć oczywiście to rzecz gustu. Smartfon jest dość wysoki jak na „pięciocalowca”, ponieważ nad i pod ekranem znajdują się świetne głośniki BoomSound. Niestety, pod ekranem jest też pasek z logo HTC, na którym w poprzednim modelu były przyciski back i home – tym razem ewidentnie niewykorzystany, ponieważ tajwański producent zdecydował się na zastosowanie przycisków software`owych. Przycisków, które – dodajmy – zabierają część powierzchni ekranu, np. przy grach. Szkoda. Ogólnie jednak korzystanie z tak dużego smartfonu nie sprawiało mi trudności; obsługę jedną ręką ułatwiał zresztą niezbyt szeroki ekran.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

No właśnie, ekran… HTC skorzystało z panelu Super LCD 3, o przekątnej 5 cali i rozdzielczości Full HD, co daje zagęszczenie pikseli na poziomie 441 ppi – w zupełności wystarczające. Ekran jest żywy, nasycony kolorami, biel jest biała, również do czerni trudno mieć zastrzeżenia. Co ważne, panel jest bardzo jasny, komfortowo korzysta się z niego nawet w słoneczny dzień. Ekran chroniony jest przez szkło Gorilla trzeciej generacji.

W przypadku topowych modeli dyskusja o wydajności nie ma większego sensu. Snapdragon 801, czyli jeden z najnowszych i najbardziej wydajnych chipsetów Qualcomma sprawia, że One pracuje wręcz błyskawicznie. 2 GB pamięci podręcznej także wydają się wystarczające. Smartfon męczyłem przez dwa tygodnie, przez ten czas nie było momentu, w którym One choć raz „przyciął”. Sprawdzałem, jak One spisuje się w grach – najdłużej, pewnie z senstymentu, grałem w Maxa Payne i przy dłuższej sesji jedynym problemem jest nagrzewający się Snapdragon. Do tego Qualcomm już nas jednak przyzwyczaił. Nie mam jednak pewności, czy „podkręcony” Snapdragon 801 nagrzewa się szybciej niż 800. 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Pozytywne odczucia podczas korzystania z One wzmacnia bardzo dobrze zoptymalizowana nakładka, czyli HTC Sense – tutaj w wersji 6.0. Jak zwykle mamy efektowną pogodynkę, to już zresztą znak firmowy Sense, HTC BlinkFeed – konfigurowalny agregator treści w formie magazynu, rzecz tyleż efektowna, co przydatna – często z niego korzystałem. Ci, którzy nie chcą jednak używać BlinkFeeda, mogą go po prostu wyłączyć. Wśród preinstalowanych aplikacji jest m.in. Fitbit, pomagający m.in. w treningach i „zarządzający” dietą, Zoe, coś w rodzaju sieci społecznościowej, pozwalającej na wymianę ze znajomymi swoich filmików przygotowanych właśnie przez Zoe, tyle, że z informacją „Coming soon”… Jest szkicownik, aplikacja Zadania czy aplikacja zamieniająca smartfon w pilota. Co ważne, Sense obsługuje gesty (Motion Launch). Przykłady? Dwukrotne puknięcie w ekran wybudza telefon, odblokowanie przeciągnięciem w dół uruchamia głosowe wybieranie numerów, przeciągnięcie w prawo uruchamia BlinkFeed, w lewo – wyświetla panel widżetów, zaś przycisk głośności (w orientacji poziomej) wywołuje aplikację aparatu. Odtwarzacz muzyczny, choć pozbawiony equalizera spisuje się bardzo dobrze, a dołączone do zestawu słuchawki grają głośno. Za Sense – zdecydowanie kolejny plus, choć przez nakładkę przebijają się od czasu do czasu niektóre elementy czystego Androida.

Sense w najnowszej odsłonie bardzo mi się podoba, ale najlepsze dopiero teraz – system zarządzania energią. W poprzedniej wersji mieliśmy tryb oszczędzania energii, teraz dodatkowo mamy… tryb ekstremalnego oszczędzania energii. Tyle tylko, że nie było sytuacji, w której musiałbym go użyć. Ba, nie używałem nawet zwykłego trybu oszczędzania energii. Powód jest prosty; bateria w nowym HTC One – o pojemności 2600 mAh – pracuje po prostu świetnie, na jednym ładowaniu urządzenie wytrzymywało nawet więcej niż mój Note II z baterią 3100 mAh! Po ok. 19 godzinach pracy akumulator w HTC One miewał zwykle jeszcze 40 procent energii. Rewelacja!

Czas na rzecz kontrowersyjną, czyli aparat. A właściwie dwa aparaty z tyłu i jeden z przodu. Jeden z tylnych aparatów służy wyłącznie do tworzenia głębi sceny, sprawiając wrażenie 3D – edytując fotografię można ją potem w pewnym zakresie „obracać”. Podobnie jak w poprzednim modelu tajwański producent zdecydował się na technologię UltraPixel i matrycę 4 Mpix. To, niestety, niezbyt dużo, co widać podczas kadrowania. Ujęcia szerszych planów wyglądają jednak zupełnie przyzwoicie, nie mówiąc o zbliżeniach. Ogólnie aparat nie jest zły, ba, software`owe dodatki są bardzo przydatne, możemy np. ustawić osobno focus i osobno punkt pomiaru ekspozycji. Czytając wcześniej o aparacie w nowym HTC One byłem do niego niezbyt dobrze nastawiony, tymczasem zrobiłem całkiem sporo zdjęć. To jednak wciąż tylko 4 Mpix…

Przykładowe zdjęcia:

Na koniec – etui dla HTC One (M8), czyli Dot View. W sprzedażowym zestawie HTC umieściło gumowe etui chroniące smartfon przed deszczem, z zaślepkami na port microUSB oraz audio 3,5 mm. Osobno dokupić możemy (ok. 150 zł) Dot View – etui, które, po dwukrotnym puknięciu, wyświetli nam godzinę, pogodę czy informacje o nieodebranych połączeniach i nowych wiadomościach. Etui Dot View używałem często i szkoda, że producent nie dołączył go do zestawu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Podsumowując, HTC One (M8) to jeden z najlepszych i najlepiej wykonanych smartfonów na rynku. Metalowa obudowa, dobry ekran, wydajny procesor, świetnie zoptymalizowana i jednocześnie efektowna nakładka na system i rewelacyjny czas pracy baterii – to największe atuty nowego flagowca HTC. Minusy? Główny aparat ma tylko 4 megapiksele…

HTC One (M8) specyfikacja. Ekran Super LCD 3 o przekątnej 5 cali i rozdzielczości Full HD (1080 p). Procesor Qualcomm Snapdragon 801, czterordzeniowy (rdzenie Krait 400, 2,3 GHz), procesor graficzny Adreno 330. Pamięć: 2 GB RAM, 16/32 GB pamięci flash, slot na karty pamięci do 128 GB. WiFi IEEE 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 4,0, NFC, port microUSB 2.0 z funkcją MHL, HDMI, port podczerwieni, DLNA, port audio stereo 3,5 mm. GPS + GLONASS, kompas cyfrowy. Dwa przednie głośniki stereo BoomSound z wbudowanymi wzmacniaczami. Czujniki: zbliżeniowy, światła, akcelerometr, żyroskop, barometr. Radio FM z RDS. Dwa aparaty z tyłu: aparat główny z technologią UltraPixel, matryca BSI, piksele o wielkości 2,0 um, matryca o przekątnej 1/3 cala, przysłona f/2,0, ogniskowa 28 mm, przetwarzanie obrazu: HTC ImageChip 2, nagrywanie filmów Full HD (1080 p) z HDR, aparat dodatkowy – rejestrowanie informacji o głębi. Z przodu: aparat 5 Mpix, matryca BSI, obiektyw szerokokątny, funkcja HDR, nagrywanie filmów Full HD. Bateria: akumulator litowo-polimerowy, 2600 mAh. Wymiary: 146,36 x 70,6 x 9,35 mm. Waga: 160 gramów. System: Android 4.4.2 KitKat, nakładka HTC Sense 6.0.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*