20160427_081248

Samsung znów to zrobił. Rok po przełomowym Galaxy S6 na rynku pojawił się nowy flagowiec, Galaxy S7, aspirujący do roli numeru jeden mobilnego rynku. Przy czym siódma generacja „eSki” to już nie tylko ewolucja zeszłorocznego modelu. To także odpowiedź na oczekiwania użytkowników.

Galaxy S6 to, bez dwóch zdań, bardzo udany smartfon, choć niepozbawiony wad – wiem coś o tym, bo sam na co dzień używam właśnie SGS6. Jedną jest brak slotu na kartę pamięci, drugą – słaba bateria. Samsung najwyraźniej jednak wysłuchał użytkowników i do Galaxy S7 wróciła opcja rozszerzenia pamięci o kartę microSD, w obudowie – nieco grubszej i cięższej – znalazł się pojemniejszy akumulator, a na dokładkę urządzenie może pochwalić się certyfikatem IP68 – jest bowiem wodoodporne. Ulepszeń, większych i mniejszych, jest zresztą więcej. Koniec końców moje testowanie SGS7 zamieniło się w porównanie nowego flagowca z moim SGS6. A zatem…

SGS7 vs SGS6

Obudowa. SGS6 to prawdopodobnie jeden z najlepiej wyglądających smartfonów, a SGS7… jest bardzo podobny. Oczywiście szybko dostrzec można kilka subtelnych różnic. Galaxy S7 jest cięższy (większa bateria) i grubszy – dzięki czemu tym razem Samsungowi udało się niemal całkiem ukryć moduł aparatu w obudowie, dodatkowo zaokrąglone boki nieco „wyszczuplają” urządzenie. Metalową ramkę oraz Gorilla Glass 4 z przodu i z tyłu mają oba urządzenia (w obu szklane tafle tak samo szybko łapią odciski palców…), rozmieszczenie aparatów (z diodą LED i pulsometrem), czujników, portów (w SGS7 jest także microUSB 2.0, choć oczekiwano już USB Type-C), mikrofonów, głośników i przycisków jest niemal identyczne. Różnice? Tacka na kartę nanoSIM (i microSD w przypadku SGS7) w SGS6 jest na prawej krawędzi smartfona, natomiast w przypadku SGS7 – u góry. Obudowa SGS7 jest odporna na kurz i wodę – telefon może przez pół godziny leżeć zanurzony w wodzie na głębokości 1,5 metra, pamiętajmy jednak o tym, aby przed ładowaniem osuszyć port microUSB. Zabrakło natomiast portu podczerwieni, w który wyposażony jest SGS6. W obu smartfonach przycisk Home skrywa skaner linii papilarnych.

Galaxy S7 i Galaxy S6:

Ekran. Ta sama wielkość, ta sama rozdzielczość (zagęszczenie pikseli na poziomie 577 ppi), ta sama technologia Super AMOLED – oba panele są po prostu świetne. SGS7 ma jednak przewagę. Po pierwsze, ekran w nowym flagowcu jest jaśniejszy o 24 proc., a kolory są bardziej naturalne (w SGS6 są mocno nasycone), po drugie: funkcja Always-on display, pozwalająca wyświetlać na wygaszonym ekranie godzinę, datę, stan naładowania baterii i wybrane powiadomienia (lub kalendarz). Niestety, powiadomienia ograniczone są do aplikacji Samsunga – dowiemy się na przykład o e-mailu czy nieodebranym połączeniu, ale nie zobaczymy powiadomienia z Facebooka. Przynajmniej na razie. Always-on display zużywa ok. 1 procent baterii na godzinę. Może być, zwłaszcza że to bardzo przydatna funkcja.

Wydajność. Przypomnę, że w przypadku Galaxy S6/Edge Samsung wprowadził na rynek tylko wersję z Exynosem, wszak ówczesny numer jeden Qualcomma, czyli Snapdragon 810 znany był również jako „piekarnik”… Tymczasem SGS7 to znów dwie wersje. M.in. na rynek amerykański trafiła ta ze Snapdragonem 820, a m.in. do Europy – z nowym procesorem Samsunga, Exynosem 8890 Octa (moc w porównaniu z poprzednikiem wzrosła o 30 procent). Dodać trzeba, że w testach syntetycznych – wielordzeniowych, Exynos jest wyraźnie lepszy od nowego Snapdragona. I wyraźnie lepszy od Exynosa w SGS6, który w zeszłym roku królował w benchmarkach. No i czuć to podczas codziennego użytkowania. Inna rzecz, że SGS6 po aktualizacji do Androida Marshmallow bardzo przyspieszył, poprawiło się wyraźnie zarządzanie pamięcią podręczną, co ma wpływ na zdecydowanie lepszą pracę urządzenia. Oczywiście nowy flagowiec ma przewagę i to nie tylko w benchmarkach. Różnicę robi także więcej pamięci podręcznej – 4 GB (wobec 3 GB w SGS6). Hardware’owo Galaxy S7 jest więc bardzo mocny – obsługa urządzenia jest bardzo płynna, a sam TouchWiz – nakładka Samsunga na system Android – wydaje się lekka jak nigdy dotąd.

Software. Skoro o TouchWiz mowa – jak zwykle przy nowym flagowcu Samsung wprowadził kilka zmian. Zamiast dotychczasowego agregatora treści opartego o Flipboard (domyślnie ustawiona strona na jednym z ekranów głównych, oznaczona jako Briefing) pojawiła się w zlokalizowana aplikacja Upday, a Flipboard pozostał na amerykańskich urządzeniach. Zaskoczeniem jest brak – bardzo dobrego – odtwarzacza muzyki Samsunga; jest tylko Muzyka Play. Niedługo po premierze SGS7 aplikacja Muzyka pojawiła się jednak w Google Play – posiadacze „Siódemki”mogą ją więc zainstalować na swoim telefonie. Nowością jest Game Launcher – to prawdziwe centrum gier w SGS7, pozwalające na przykład nagrać naszą rozgrywkę, zrobić zrzut ekranu, a nawet zmniejszyć wydajność w celu oszczędzania energii. O Always-on display już wspomniałem, a w ustawieniach pojawiła się możliwość – po niedawnej aktualizacji (ok. 233 MB) – zmniejszenia nieco ikon i tekstu pod nimi. Jest też dostęp do Galaxy Labs (w zakładce Zaawansowane funkcje), gdzie możemy zmienić wygląd TouchWiza rezygnując z app drawera i „wrzucając” wszystkie ikony aplikacji na ekrany główne/startowe, albo przetestować szybkie (głosowe) wybieranie. Ponadto – tak jak w SGS6 – Samsung preinstalował m.in. pakiet biurowych aplikacji Microsoftu, jest oczywiście dostęp do motywów czy możliwość zmiany siatki ekranu z 4×4 na 4×5 albo 5×5.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Aparat. Z SGS6 jestem bardzo zadowolony, ale aparat w „Siódemce” jest jeszcze lepszy. Wprawdzie liczba megapikseli spadła z 16 (w SGS6) do 12, ale za to Samsung zaimplementował technologię Dual Pixel, dotychczas wykorzystywaną w lustrzankach cyfrowych. Co to oznacza? Po lewej i prawej stronie piksela zastosowano fotodiody, dzięki czemu każdy z 12 mln pikseli może mierzyć detekcję fazy. W praktyce oznacza to bardzo – naprawdę bardzo – szybki autofocus. Piksele są teraz znacznie większe (mają rozmiar 1,4 mikrometra, zamiast 1,14 w SGS6, czyli są o 56 proc. większe), jest też jaśniejsza przysłona, a to oznacza, że smartfon powinien dobrze radzić sobie nawet przy słabszym świetle. Wśród trybów pracy aparatu jest oczywiście tryb profesjonalny (pozwalający m.in. zapisywać zdjęcia w formacie RAW), opcja nagrywania w zwolnionym tempie czy Hyperlapse. Przerywając jednak wyliczankę: SGS7 robi po prostu bardzo dobre zdjęcia. Kontrowersyjny wydawać się może jedynie pomysł, aby w najwyższej rozdzielczości zdjęcia zapisywane były w formacie 4:3. Dla tych, którzy oglądają zdjęcia z wakacji na ekranie telewizora czy laptopa może być to pewien problem. Oczywiście „Siódemka” zrobi zdjęcie 16:9, tyle że nie w 12 MP, a w 9,1 MP.

Przykładowe zdjęcia (SGS7 vs SGS6):

Bateria. No cóż, porównując SGS7 z moim SGS6 jest znacznie lepiej. 3000 mAh wobec 2600 mAh to całkiem spora różnica i ani razu nie miałem potrzeby doładowywać „Siódemki” w ciągu dnia. Funkcja Doze poprawiła statystyki SGS6 w trybie czuwania, ale w przypadku SGS7 jest chyba jeszcze lepiej; w ciągu nocy urządzenie zużywa zaledwie kilka procent energii akumulatora. Oczywiście Samsung, tak jak w przypadku SGS6, zastosował szybkie ładowanie (Quick Charge 2.0 – 60 procent baterii w 30 minut), a także – szybkie ładowanie bezprzewodowe.

Podsumowując: Galaxy S7 jest prawdopodobnie dokładnie tym, czego oczekiwać możemy od tegorocznego, flagowego smartfona. Wygląd i wodoodporna obudowa, ekran, wydajność oraz świetny aparat – to największe plusy nowego flagowca Samsunga. Minusem pozostaje wciąż wysoka cena – ok. 3,2 tys. zł.

Specyfikacja techniczna. Ekran Super AMOLED o przekątnej 5,1 cala i rozdzielczości 2560 x 1440 p, 16 mln kolorów. 64-bitowy, ośmiordzeniowy procesor Exynos 8890 (cztery rdzenie 2,3 GHz Mongoose, cztery rdzenie 1,6 GHz Cortex-A53), procesor graficzny Mali-T880 M12. Pamięć: 4 GB RAM, 32 GB ROM plus slot na kartę pamięci do 200 GB. Aparat główny: 12 MP, f/1.7, 26 mm, autofocus z detekcją fazy, optyczna stabilizacja obrazu, dioda LED, auto HDR, nagrywanie wideo: 2160 p/30 klatek na sekundę, 1080 p/60 klatek na sekundę, 720 p/240 klatek na sekundę, HDR, aparat z przodu 5 MP, f/1.7, 22 mm, auto HDR. Łączność: LTE, NFC, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 4.2, ANT+, GPS z A-GPS GLONASS, BDS. Porty: microUSB 2.0, nanoSIM, microSD, audiojack 3,5 mm. Czujniki: skaner odcisków palców, akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, kompas, barometr, pulsometr, czujnik SpO2. Bateria: litowo-jonowa o pojemności 3000 mAh. Wymiary: 142, 4 x 69,6 x 7,9 mm. Waga: 152 gramy. System: Android 6.0.1 Marshmallow.

Twitter: @G_Lisiecki

Komentarze (2):

  1. Avatar
    modek

    czy niecałe 1300 zł za ten telefon w abonamencie jest dobrą ceną? znalazłem na komórkomacie promocję w Orange i zastanawiam się czy warto, abonament na dwa lata za 35 zł

  2. Avatar
    Adrian

    Świetna recenzja, nie zapominajmy jednak o bardzo przydatnej w biznesie, a szczególnie w dużych firmach i korporacjach funkcji My Knox, która nie tylko zabezpiecza telefon firmowy, ale pozwala na zachowanie prywatności przez pracownika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*