Nie tak dawno miała miejsce premiera jednego z najważniejszych smartfonów nie tylko w świecie Androida, czyli Galaxy S8 oraz jego większej wersji – Galaxy S8+. Tym razem premiera była jednak ważniejsza niż te w poprzednich latach; Samsung, pamiętając historię z Note 7, musiał bowiem udowodnić, że wciąż jest najlepszy. Dostałem do testów Galaxy S8+ i byłem ciekaw, jak Koreańczykom to udowadnianie wyszło.

Przyznam jednak na początku, że nie byłem zbyt dobrze nastawiony do nowego flagowca Samsunga. Brak wersji „flat”, wąski ekran o dziwnych proporcjach (18,5:9), wreszcie – umieszczenie czytnika linii papilarnych z tyłu urządzenia, tuż obok aparatu. Krótko mówiąc – nie wyglądało to dobrze. Podczas testów okazało się ponadto, że zakrzywione krawędzie ekranu nie zawsze dobrze reagują na dotyk. Miałem z tym kilka razy problem na stronach internetowych, kiedy nie mogłem skutecznie w coś „kliknąć” (aby np. zamknąć reklamę), musiałem więc obracać „eSkę” do pozycji poziomej. Wiadomo jednak skąd to się wzięło – Samsung chciał uniknąć tego, na co narzeka część użytkowników Galaxy S7 Edge, gdzie krawędzie są tak samo czułe, jak pozostała część ekranu. Urządzenie często rozpoznaje dotyk, gdy właściciel po prostu trzyma smartfon w dłoni i wyświetlacz nie pozwala na wykonanie kolejnej interakcji. Koniec końców nowy ekran, nazwany przez Samsunga Infinity Display, rozwiązał więc problemy poprzednika (nadal jednak żałuję, że nie ma wersji „flat”). Proporcje? Zbliżone do kinowych. Fakt, duży (6,2-calowy) ekran jest wyjątkowo wąski i wysoki, ale szybko przekonałem się, że mimo takich rozmiarów łatwiej jest go obsługiwać. Ponadto na takim wyświetlaczu mieści się więcej treści np. w internetowej przeglądarce. Z drugiej strony, oglądając np. filmy na YouTube nie wykorzystamy całego wyświetlacza; jest wprawdzie opcja powiększenia, ale film powiększany w ten sposób jest „ucinany” na górze i na dole. Inne aplikacje? W ustawieniach jest specjalna zakładka – możemy wybrać, które chcemy oglądać na pełnym ekranie. A sam ekran to oczywiście Super AMOLED o rozdzielczości QHD, co oznacza zagęszczenie pikseli na poziomie 529 ppi. Samsungowi udało się umieścić tak duży ekran w obudowie tylko nieco większej od zeszłorocznego Galaxy S7 Edge – z boku ramek nie ma, a u góry i na dole są naprawdę niewielkie. Ekran zajmuje aż 88 proc. powierzchni telefonu. Dla porównania – w Galaxy S7 Edge 76 proc., a w iPhone 7 Plus – 68 proc. Wyświetlacz chroniony jest przez Corning Gorilla Glass 5. Co ciekawe, palcuje się znacznie mniej niż tył urządzenia. Ekran wyposażony został w software’owe przyciski (Back, Home, Recents) – jeden z nich, Home, wyposażony w technologię 3D Touch, rozpoznaje siłę nacisku. Jest widoczny także przy wygaszonym ekranie. Dodać trzeba, że wyświetlacz posiada certyfikat Mobile HDR Premium, co oznacza, że treści np. z Netflixa czy Amazon Prime będą charakteryzowały się lepszymi kolorami i kontrastem.

Pisząc o ekranie nie sposób pominąć funkcjonalności krawędzi. Dla tych, którzy z jakiegoś powodu, kładą smartfon na ekranie jest opcja podświetlania krawędzi kiedy przyjdzie SMS albo ktoś zadzwoni. Z boku ekranu możemy wysunąć panele ułatwiające korzystanie z urządzenia. Sam korzystałem wprawdzie tylko z dwóch: „konserwacja urządzenia” (szybki dostęp do statystyk baterii czy pamięci) oraz „inteligentny wybór” (przechwytywanie obrazów lub ich „wyciętych” elementów i animacja, dzięki której fragment filmu zamienić można w GIF-a), ale oczywiście wybór jest znacznie większy. Możemy wybrać między innymi ulubione aplikacje, kontakty, panel pogody albo internetowej przeglądarki, sportowe informacje czy informacje CNN. Kończąc wątek ekranu: w ustawieniach jest filtr światła niebieskiego, a przy zablokowanym urządzeniu i wygaszonym ekranie działa bardzo przydatna funkcja Always on display: mamy informacje o godzinie, dacie, baterii i powiadomieniach. Można także zmieniać rozdzielczość wyświetlanych treści, by oszczędzać baterię. Uprzedzę jednak nieco fakty – nie jest to potrzebne.

Obudowa Galaxy S8+, jak na rozmiary ekranu, jest niemalże kompaktowa. Wygląda także bardzo dobrze z zakrzywionym ekranem, aluminiową ramką i hartowanym szkłem. Co więcej, urządzenie posiada certyfikat IP68, jest więc wodoodporne. Pojawił się port USB typu C, jest oczywiście pulsometr i czujnik SpO2, producent – wbrew ostatnim, dziwnym nieco trendom – zostawił port na audiojacka 3,5 mm. Nad ekranem, obok przedniego aparatu i czujników, umieszczony został skaner tęczówki oka, który pomaga odblokować telefon. Sprawdziłem, działa dobrze, jednak przywiązany jestem do „tradycyjnego” już zabezpieczenia, czyli skanera linii papilarnych. Niestety, producent przeniósł go na tył urządzenia. Co gorsza, czujnik znalazł się tuż przy obiektywie aparatu. Po pierwsze – w Galaxy S8+ trudno go dosięgnąć, telefon jest mimo wszystko dość duży, po drugie – łatwo można popalcować obiektyw. Ostatecznie po prostu odwracałem telefon, by dobrze zlokalizować czujnik. Warto też zaznaczyć, że ekran odblokować można także przy pomocy funkcji rozpoznawania twarzy, jednak nawet sam producent podkreśla, że nie jest to bezpieczna opcja. Należy ją więc raczej traktować tylko w formie ciekawostki.

Nowy smartfon Samsunga to, jak zazwyczaj, zmiany w wyglądzie i działaniu interfejsu. Nowa wersja dawnego TouchWiza, czyli Samsung Experience przypadła mi do gustu. Oczywiście UI ma wiele wspólnego z tym, co oglądaliśmy w SGS7 po aktualizacji do Androida 7.0, ale producent wprowadził sporo ulepszeń. Samsung daje teraz możliwość wyboru korzystania z szuflady aplikacji. Tradycyjny, z ikonką Aplikacje, albo domyślnie włączony – wystarczy „przeciągnąć” ekran główny do góry. Domyślna opcja jest bardzo intuicyjna i szybko się przestawiłem na takie właśnie zaglądanie do app drawera. Pojawił się też Bixby. To asystent głosowy będący następcą S Voice. S Voice, jak wiemy, nigdy nie działał w języku polskim, a Bixby także nie obsługuje naszego języka. Jego funkcjonalność w Polsce ogranicza się więc dziś do dostarczania różnego rodzaju informacji – np. ze znanego już agregatora treści Upday czy aplikacji zainstalowanych na smartfonie (S Health, pogoda, kalendarz, zegar i kilka innych, które wybrać można w ustawieniach) czy przypominania nam np. o zadzwonieniu do kogoś, do kogo dzwoniliśmy ostatnio kilka razy o podobnej porze. Ekran Bixby znajduje się po lewej stronie ekranu głównego, asystenta możemy też uruchomić dedykowanym przyciskiem, umieszczonym się na lewej krawędzi „eSki”, pod klawiszami głośności. Bixby (Vision) działa także w aplikacjach Galeria i Aparat (w celu wyszukiwania nowych miejsc, produktów online i tłumaczenia tekstu).

Galaxy S8+ to dziś, według benchmarków, najwydajniejszy smartfon na rynku. To efekt zarówno dobrego softu, jak i oczywiście hardware’u. W Europie dostępna jest wersja z procesorem Exynos 8895 z czterema rdzeniami małej mocy (taktowane zegarem 1,7 GHz) i czterema dużej (2,2 GHz) – i bardzo dobrze. Exynos w testach syntetycznych (wielordzeniowych, Geekbench 4) uzyskuje bowiem lepsze wyniki od Snapdragona 835 (dla Galaxy S8/S8+ przeznaczonych na rynek amerykański). Galaxy S8+ jest też wydajniejszy od iPhone 7 Plus. Co więcej, CPU, wykonany w procesie technologicznym 10 nm, jest też energooszczędny. Chipset pozwala ponadto obsługiwać Gigabit LTE i Wi-Fi (wymagana jest obsługa routera 1024-QAM), co oznacza, że prędkość pobierania jest o 20 proc. szybsza od poprzedników, czyli Galaxy S7/S7 Edge. Praca Galaxy S8+ wspierana jest przez 4 GB pamięci podręcznej, a urządzenie ma 64 GB pamięci wbudowanej, którą rozbudować można o kartę microSD. „Na pokładzie” znalazł się także Bluetooth w wersji 5.0 obsługujący Dual Audio (wyjście dźwięku dla dwóch zestawów słuchawek jednocześnie).

Aparat główny (12 Mpix, f/1.7, z matrycą Dual Pixel i optyczną stabilizacją obrazu) „na papierze” wygląda jak ten z Galaxy S7/S7 Edge. Fakt, wielkość sensora jest taka sama, ale zastosowana technologia Multi-Frame Image Processing oferuje lepsze zdjęcia przy słabym oświetleniu. Przetwarzanie obrazu działa w bardzo podobny sposób do trybu HDR+ w Google Pixel; Galaxy S8+ wybiera najlepsze z trzech zdjęć, a pozostałe wykorzystuje do zmniejszenia rozmycia. Wiele technologicznych portali przeprowadziło testy – Galaxy S8+ był zawsze lepszy od Galaxy S7 Edge przy słabszym oświetleniu. Oczywiście przy dobrym świetle nowa „eSka” robi świetne zdjęcia – szczegółowe, odpowiednio nasycone kolorami. Z przodu – zamiast dotychczasowego 5 MP – pojawił się nowy aparat 8 MP z przysłoną f/1.7 i szybkim autofocusem. To właśnie dla fanów selfie (oraz Snapchata i Instagrama) w interfejsie aparatu pojawiły się naklejki. Podsumowując tę część: jeśli chcecie smartfon z najlepszym aparatem na rynku, najprawdopodobniej optymalnym wyborem będzie właśnie Galaxy S8+ (albo jego mniejsza wersja, czyli Galaxy S8).

Przykładowe zdjęcia:

Po ekranie i aparacie pora na trzeci najważniejszy element smartfona: baterię. Element tym ważniejszy po tym, co w zeszłym roku stało się z Note 7. Prywatnie używałem Galaxy SII, Galaxy SIII, Galaxy S6 i za każdym razem miałem do czynienia ze słabą baterią. W przypadku Galaxy S8+ jest jednak inaczej. Smartfon posiada akumulator o pojemności 3500 mAh. Pozornie niezbyt dużo przy ekranie o przekątnej 6,2 cala i ośmiordzeniowym procesorze. Okazuje się jednak, że procesor rzeczywiście jest energooszczędny, a soft został bardzo dobrze zoptymalizowany. Efekt? Niemal 15 godzin pracy urządzenia, w tym aż 7 godzin i 36 minut na włączonym ekranie – poziom baterii 18 procent, a szacowany dalszy czas pracy – 3 godziny 25 minut. To tylko przykład z jednego dnia, ale podobne wyniki uzyskiwałem niemal codziennie. Krótko mówiąc: jest po prostu świetnie. Oczywiście urządzenie wspiera szybkie ładowanie i ładowanie bezprzewodowe.

Na koniec: dodatki w pudełku. Producent do zestawu sprzedażowego (oprócz smartfona, kabla USB i ładowarki) dołączył dobrze brzmiące słuchawki AKG (kabel z oplotem) oraz dwa adaptery: z USB typu C i microUSB oraz z USB typu C i USB. Duży plus.

Podsumowując, Galaxy S8+ to dziś jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) dużych smartfonów z Androidem. Plusy? Najważniejsze: wygląd, świetny ekran, bateria, aparat, wydajność, dodatki w pudełku. Minusy? Czytnik linii papilarnych umieszczony z tyłu telefonu, zaraz obok aparatu, rozmiar nie dla każdego, no i ta cena… Jeśli jednak ktoś chce wydać niemal 4 tys. zł na smartfon – mogę mu polecić Galaxy S8+.

Specyfikacja. Wyświetlacz Infinity sAMOLED o przekątnej 6,2 cala i rozdzielczości 1440 x 2960 p. Procesor Exynos 8895 Octa (4 x 2,3 GHz, 4 x 1,7 GHz), procesor graficzny: Mali-G71 MP20. Pamięć: 64 GB (plus slot na kartę pamięci do 256 GB), 4 GB RAM. Aparat główny: 12 MP, f/1.7, 26mm, autofocus z detekcją fazy, OIS, dioda LED, wielkość sensora 1/2.5″, wielkość piksela 1.4 µm, auto HDR, panorama, wideo: 2160 p/30 fps, 1080 p/60 fps, HDR. Aparat przedni: 8 MP, f/1.7, autofocus, wideo 1440 p/30 fps, auto HDR. LTE Cat. 16, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, NFC, GPS z A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO. Porty: 3.1, Type-C 1.0, nanoSIM, microSD, audiojack 3,5 mm. Czujniki: skaner tęczówki oka, skaner odcisków palców, akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, kompas, barometr, pulsometr, SpO2. Bateria: litowo-jonowa o pojemności 3500 mAh. Wymiary: 159,5 x 73,4 x 8,1 mm. Waga: 173 g. System: Android 7.0 Nougat.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*