Huawei zaprezentowało Mate 9 Pro w grudniu, kończąc w ten sposób 2016 rok mocno i z przytupem. Smartfon trafił na rynek niedługo potem, bo w styczniu tego roku. Bardzo mocna specyfikacja sprawia, że Mate 9 Pro znajduje się w ścisłej czołówce tegorocznych flagowców. Niedawno miałem okazję przekonać się, jak dobry to smartfon.

Huawei wprowadziło na rynek w sumie trzy wersje Mate 9. Oprócz podstawowej (z większym ekranem), także najdroższą (i limitowaną) – Porsche Design Edition. Mate 9 Pro to, najprościej rzecz ujmując, po prostu Porsche Design Edition, tyle że bez logo Porsche i z mniejszą pamięcią (128 GB zamiast 256 GB). Różnica, znaczna, jest za to w cenie. Kiedy Mate 9 Pro trafił do polskich sklepów kosztował niemal 3,7 tys. zł (dziś wciąż nie jest tani; można go kupić za 3,1-3,2 tys. zł), zaś wersja Porsche Design 5999 zł…

Mate 9 Pro wygląda świetnie. Tak, przypomina Galaxy S7 Edge, ale lepiej leży w dłoni. Ekran, podobnie zresztą jak tył urządzenia, jest po bokach zaokrąglony; wyświetlacz chroni szkło 2.5D. To Gorilla Glass trzeciej generacji. Cała obudowa wykonana została z aluminium. Pod ekranem znajduje się przycisk Home wraz z czytnikiem linii papilarnych (jak zwykle w przypadku Huawei działa znakomicie; przez dwa tygodnie testu nie pomylił się ani razu), a po bokach podświetlane przyciski powrotu i otwartych aplikacji. Co ważne, można je zamienić. Nad wyświetlaczem umiejscowiona została przednia kamerka 8 MP, głośnik do rozmów, dioda powiadomień i czujnik zbliżeniowy. Na górnej ramce jest port podczerwieni (dziś to już prawdziwa rzadkość w smartfonach), na dolnej – audiojack 3,5 mm, port USB, mikrofon oraz głośnik. Z tyłu lekko z obudowy wystaje podwójny aparat sygnowany logo Leica, czujnik laserowego autofocusa, podwójna dioda doświetlająca scenerię, a nad nią – kolejny mikrofon. Na bocznych ramkach umieszczone zostały klawisze głośności (z prawej strony) oraz tacka na dwie karty nanoSIM (z lewej). Bryła telefonu jest zwarta i nie za duża; przyciski i ekran w Mate 9 Pro obsługiwać można bezproblemowo. Warto dodać, że producent do zestawu dołożył etui z tworzywa sztucznego, które nie „pogrubia” zbytnio urządzenia. Ekran to AMOLED o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości 1440 x 2560 p, co oznacza zagęszczenie pikseli na poziomie 534 ppi. Ekran jest bardzo dobry, jak zwykle w przypadku AMOLED-ów mamy do czynienia ze świetnym kontrastem, głębokimi kolorami i świetnymi kątami widzenia. Jasność jest wystarczająca, by bezproblemowo korzystać z wyświetlacza nawet w mocnym słońcu, choć – trzeba to przyznać – na rynku są jaśniejsze panele. I jeszcze jedno: na wyświetlaczu znalazła się skuteczna warstwa oleofobowa, chroniąca panel przed nadmiernym „palcowaniem”.

SoC (System-on-a-chip) to, stworzony w procesie 16 nm, Kirin 960. To własny chipset Huawei sygnowany marką należącej do chińskiego potentata firmy HiSilicon. Ośmiordzeniowy procesor jest niezwykle wydajny wraz z bardzo mocnym GPU Mali-G71 (w wersji MP8) korzystającym z nowej architektury Bifrost , która zwiększa wydajność graficzną. Co więcej, SoC wykazuje mniejsze zapotrzebowanie na energię od poprzednika, czyli układu Kirin 950 (nawet o ok. 20-30 procent). Kirin wspiera ponadto pamięć RAM – LPDDR4 i szybką pamięć UFS 2.1. Do tego aż 6 GB pamięci RAM (większość tegorocznych flagowców ma tylko 4 GB) i aż 128 GB pamięci wbudowanej (wspomniana pamięć UFS 2.1, 109 GB dostępnych dla użytkownika). Krótko mówiąc: smartfon na co dzień pracuje błyskawicznie i bez zacięć, a w Google Play nie ma gry, której nie moglibyśmy uruchomić na Mate 9 Pro. W przypadku dłuższych sesji z tymi najbardziej wymagającymi graficznie (F1 2016 uruchomiła się na Mate 9 Pro ze wszystkimi detalami) urządzenie może się jednak zrobić ciepłe, temperatura nie jest jednak na tyle wysoka, by powodować dyskomfort. Nakładka Huawei na system Android, czyli EMUI (tu w wersji 5.0) wygląda dobrze i jest łatwa w obsłudze. Są motywy, a efektowne tapety na ekranie blokady mogą się zmieniać. Możemy wybrać: albo ikony na ekranach, albo app drawera, czyli szufladę aplikacji. Panel powiadomień, wraz z kilkunastoma ikonkami, jest bardzo funkcjonalny. Domyślnie aktywowana jest klawiatura SwifKey, której fanem nie jestem – na Mate 9 Pro zainstalowana jest jednak także klawiatura Google, czyli Gboard. Fajnie – nie musiałem jej szukać w Google Play. Zapewne część użytkowników korzystać może z opcji „Pokaż szybkość sieci” aktywowanej na pasku powiadomień. Nie zabrakło trybu nocnego z „ciepłą” barwą wyświetlacza czy trybu Nie przeszkadzać, są gesty uruchamiające wybrane funkcje i opcja zmniejszająca interfejs – coś dla tych, którzy mają małe dłonie. Jest też aplikacja pilota wykorzystująca port podczerwieni i Wi-Fi+, opcja przełączająca transmisję danych między Wi-Fi (jeśli znajdzie się w pobliżu znanej sieci) i siecią komórkową, czy aplikacja bliźniacza umożliwiająca korzystanie z różnych kont tej samej aplikacji. Nakładka EMUI 5.0 została bardzo dobrze zoptymalizowana i podczas użytkowania nie spotkałem się z żadnym lagowaniem.

Czas na aparat, a właściwie: aparaty. Producent zastosował znany już zestaw – sensor monochromatyczny (20 MP) plus sensor kolorowy – RGB (12 MP) sygnowane marką Leica. Obiektywy mają jasność f/2.2, jest optyczna stabilizacja obrazu. Oprogramowanie łączy obraz z dwóch matryc w jeden o maksymalnej rozdzielczości 20 MP. W przypadku mniejszych rozdzielczości możemy uruchomić dwukrotny, bezstratny zoom. Ostrzenie ułatwia hybrydowy autofocus. Zdjęcie wykonane aparatem 12 MP oznaczają mnóstwo szczegółów, mało szumu i dobre odwzorowanie kolorów; krótko mówiąc: ścisła smartfonowa czołówka. Co więcej, Mate 9 Pro daje sobie dobrze radę nawet w gorszych warunkach oświetleniowych wciąż zachowując sporo szczegółów i dbając o kolory i to w trybie Auto, a uruchomić można jeszcze tryb Nocny. Wśród różnych ustawień jest i Tryb małej przysłony – dobry na przykład do portretów, ponieważ świetnie rozmywa tło (jak bardzo – możemy zdecydować już po zrobieniu zdjęcia). Aparat monochromatyczny jest przeznaczony raczej dla fanów czarno-białej fotografii, ale znów: szczegóły, szczegóły, a na dodatek świetny kontrast. Mate 9 Pro może rejestrować wideo w jakości 4K (30 klatek na sekundę), ale koduje je przy pomocy kodeka H.265. Ma to swoje dobre i złe strony. Z jednej pliki zajmują mniej miejsca, z drugiej – i warto o tym pamiętać – standard ten nie jest wspierany przez YouTube. Z kolei filmy w jakości 1080 p są już kodowane przy pomocy MPEG-4, więc bez problemów prześlemy je na YT. Dodać warto, że dźwięk stereo nagrywany jest w jakości 192 kbps. Jest jeszcze przedni aparat 8 MP – bardzo dobre narzędzie do selfie.

Przykładowe zdjęcia:

Bateria ma aż 4000 mAh pojemności i to widać podczas codziennego korzystania. Zwykle było tak: kilkanaście godzin z dala od gniazdka, do ponad sześciu godzin na włączonym ekranie – pozostawało jeszcze 15 proc. baterii i do wyboru: tryb oszczędzania energii, albo tryb ultra oszczędny. Jak dla mnie to świetny wynik. Co więcej, w zestawie znajduje się mocna ładowarka Super Charge, dzięki której w pół godziny naładujemy ponad 50 proc. baterii, zaś w godzinę – ok. 85-90 proc.

Podsumowując, Mate 9 Pro to absolutna smartfonowa czołówka. Największe zalety to świetny design i obudowa, ekran, wydajność, bateria, aparat, port podczerwieni, dual SIM. Minusy? Mate 9 Pro nie jest wodoodporny, a to dziś już standard wśród flagowców. No i cena; wciąż powyżej 3 tys. zł. Jeśli jednak ktoś zamierza tyle wydać na smartfon – mogę polecić Mate 9 Pro.

Specyfikacja. Ekran AMOLED o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości 1440 x 2560 p. Ośmiordzeniowy, 64-bitowy procesor HiSilicon Kirin 960 (4 x 2,4 GHz Cortex-A73, 4 x 1,8 GHz Cortex-A53), procesor graficzny Mali-G71 MP8. Pamięć: 128 GB, 6 GB RAM. Aparaty główne: 20 MP +12 MP, f/2.2, OIS, dwukrotny bezstratny zoom, optyka Leica, laserowy autofocus z detekcją fazy, dual-LED, panorama, HDR, wideo: 2160 p/30 fps. Aparat przedni: 8 MP, f/1.9, wideo 1080 p. Łączność: LTE Cat. 12/13, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 4.2, NFC, GPS z A-GPS (GLONASS, BDS, GALILEO), port podczerwieni. Czujniki: skaner odcisków placów, akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, barometr, kompas. Porty: USB 2.0, Type-C 1.0, nanoSIM (dual standby), audiojack 3,5 mm. Bateria: litowo-polimerowa o pojemności 4000 mAh. Wymiary: 152 x 75 x 7,5 mm. Waga: 169 gramów. System: Android 7.0 Nougat z nakładką EMUI 5.0.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*