Seria Note wróciła. Po zeszłorocznych, trudnych doświadczeniach Samsung wprowadził na rynek kolejną generację swojego flagowego urządzenia – pozbawioną konstrukcyjnych wad poprzednika. Jako posiadacz Note 4, a wcześniej Note II i Note 3, testowałem nowy smartfon Koreańczyków ze szczególnym zainteresowaniem.

Przypomnę tylko dla porządku, że wycofanie w zeszłym roku z rynku wadliwego Note 7 (o problemach z N7 można przeczytać tutaj) oznaczało do niedawna, że ostatnim przedstawicielem serii dostępnym oficjalnie na polskim rynku był… Note 4, urządzenie starzejące się wprawdzie wolno i z godnością, ale – co by nie mówić – już sprzed trzech lat. Note 5 nie był u nas dostępny, a numer „6” koreański producent po prostu opuścił – aby zrównać numerację z serią Galaxy S, a i zapewne także ze swoim największym konkurentem, czyli iPhone’m. Samsung zaprezentował Note8 w sierpniu wyprzedzając wrześniową prezentację Apple. Smartfon jest pierwszym urządzeniem Koreańczyków z 6,3-calowym ekranem, 6 GB pamięci RAM i podwójnym aparatem.

Po dwutygodniowych testach z pewnym żalem rozstawałem się z Note8, choć od razu zaznaczę, że smartfon nie jest pozbawiony wad. Dlatego rozpocznę właśnie od tego, co mi przeszkadzało podczas korzystania z urządzenia. Umieszczenie skanera linii papilarnych z tyłu obudowy, zaraz obok aparatu od czasu testu Galaxy S8+ nadal uważam za kiepski pomysł, zwłaszcza w Note 8, gdzie oba aparaty z tyłu praktycznie nie wystają poza obudowę – ramka wokół nich jest naprawdę niewielka. Kilkakrotnie – chcąc zrobić zdjęcie – ujrzałem komunikat zachęcający mnie do przeczyszczenia obiektywu, choć przecież czujnik umieszczono w lekkim zagłębieniu. To, rzecz jasna, efekt prób odblokowania telefonu przy pomocy skanera linii papilarnych bez odwracania urządzenia – osłona aparatów była po prostu popalcowana. Wyobrażam sobie jednak, że w odpowiednim etui łatwiej będzie można trafić w biometryczny czujnik, ale podczas testów najczęściej musiałem po prostu obracać Note, by spojrzeć gdzie jest skaner. Dla mnie to podstawowa i najlepsza forma zabezpieczenia smartfona, tym bardziej, że skaner tęczówki nie zawsze działa tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, konieczne są bowiem i odpowiednia odległość i, w moim przypadku, zdjęcie okularów. Wracając jeszcze na chwilę do etui – jest, moim zdaniem, niezbędne także z innego powodu: szklana obudowa (Gorilla Glass 5) palcuje się bowiem i brudzi w nieprawdopodobny wręcz sposób – ciągle musiałem przecierać tył urządzenia. Co ciekawe, ekran brudzi się znacznie mniej, pokryty został zapewne odpowiednią powłoką. No właśnie, ekran. Zaokrąglony po bokach. Wygląda świetnie, ale i tak wolałbym wersję flat. To nie tylko kwestia gustu; od czasu do czasu, gdy trzymałem telefon dotykając zaokrąglonych boków wyświetlacza ekran nie reagował – musiałem więc „poprawiać” uchwyt. Zapewne tutaj znów pomogłoby etui, ale to wciąż nie są dobre informacje dla tych, którzy nie korzystają z tego rodzaju ochrony smartfona. Co jeszcze? Dedykowany przycisk Bixby. Sam asystent nie jest czymś złym, mimo że nie obsługuje języka polskiego. Zbiera informacje, uczy się zachowania użytkownika (przypomina np. o alarmach czy rozmowie telefonicznej), jednak często aktywowałem asystenta przy pomocy przycisku, kiedy nie było mi to potrzebne. Jak się jednak okazuje, Samsung umożliwił ostatnio użytkownikom dezaktywację przycisku – i to jest dobra wiadomość. Jak sądzę, do wszystkich powyższych spraw, które uznałem za wady użytkownicy mogą podejść w różny sposób – np. popalcowany obiektyw może przecież nie być postrzegany jako problem dla kogoś, kto zdjęcia robi rzadko, jednak na koniec tej części coś, co może zapewne zainteresować większość. Tak, chodzi o baterię. Wiem, że rysik S Pen tkwi w telefonie, zabierając trochę miejsca być może właśnie na większy akumulator. Być może jednak Koreańczycy wybierając baterię o mniejszej pojemności niż w Note 7 (3300 wobec 3500 mAh) i, jednocześnie, bezpieczeństwo wyszli z założenia, że lepiej dmuchać na zimne. Przy kilkunastu godzinach na jednym ładowaniu nie udało mi się osiągnąć więcej niż ok. 4,45 godz. pracy na włączonym ekranie – wiem, że nie jest to mało, ale wiele tegorocznych smartfonów wykazało się często znacznie lepszymi statystykami. Daleko nie szukając – podczas testów Galaxy S8+ (ekran o podobnej wielkości) często uzyskiwałem ponad 7 godzin SoT (Screen on Time).

No dobrze, ponarzekałem trochę, czas więc na na to, co sprawia, że Note8 jest niezwykle użytecznym narzędziem. Na początek – ekran. Tak, jest zaokrąglony po bokach, ale to wciąż Super AMOLED o przekątnej 6,3 cala – i to w obudowie o wielkości zbliżonej do Note 4. Do proporcji 18,5:9 zacząłem się już przyzwyczajać (rysik, obsługa dwóch okien), zwłaszcza że sam ekran jest po prostu bardzo dobry – doskonała jasność (518 nitów), nieskończony (nie zmierzalny) kontrast, odpowiednia temperatura barwowa, świetne kąty widzenia… Korzystać możemy z trzech rozdzielczości: 1480 x 720, 2220 x 1080 i 2960 x 1440 (zagęszczenie pikseli: 521 ppi). Domyślnie ustawiona jest ta druga i warto przy niej zostać, ponieważ wyższa oznacza większe zapotrzebowanie na energię. Jest też oczywiście Always-on display, choć tę funkcję możemy wyłączyć jeśli chcemy wydłużyć czas pracy baterii. Ekran wspiera standard HDR10, a także 3D Touch (przycisk Home). Z kolei obudowa Note8 jest wodoodporna (certyfikat IP 68) i przy tak dużym ekranie zadziwiająco kompaktowa. Ramka wokół telefonu jest aluminiowa, natomiast ekran i tył urządzenia chronione są przez szkło Gorilla piątej generacji. Smartfon jest dość ciężki (niemal 200 gramów), ale dla posiadaczy poprzednich Note’ów to nic nowego, prawda?

Note8 to, bez dwóch zdań, najmocniejszy smartfon Samsunga. Procesor Exynos serii 9 (8895) znamy już z Galaxy S8/S8+. To bardzo wydajna jednostka wykonana w 10 nm procesie FinFET. Układ wyposażono w zaawansowany procesor graficzny (dzięki dwóm potężnym rdzeniom przetwarzającym grafikę, wydajność – w porównaniu do poprzednika – wzrosła aż do 60 procent) oraz modem 1 Gb. MFC (Multi-Format Codec) obsługuje nagrywanie i odtwarzanie treści wideo w maksymalnej rozdzielczości 4K (UHD) przy 120 klatkach na sekundę wykorzystując m.in. kodeki HEVC (H.265), H.264 i VP9. Z kolei procesor sygnału obrazu (ISP) obsługuje w aparatach wysoką rozdzielczość – do 28 MP. Procesor wspierany jest przez 6 GB pamięci RAM (LPDDR4x), co oznacza jeszcze lepszą wydajność niż w przypadku najnowszych smartfonów z serii Galaxy S. Pamięć wewnętrzna w standardzie UFS 2.1 ma 64 GB. Krótko mówiąc: Note8 to bardzo wydajne urządzenie. W Google Play nie ma gry, z którą nie poradziłby sobie najnowszy flagowiec Samsunga, nie mówiąc już o codziennej pracy. Hardware radzi sobie bez problemu z, jak zwykle w przypadku koreańskiego producenta, bogatym oprogramowaniem. Po wyjęciu urządzenia z pudełka z podstawowych (i nie tylko) aplikacji brakuje jedynie Samsung Music – można ją doinstalować z Google Play. No chyba, że ktoś woli Muzykę Play…

No właśnie – oprogramowanie. Czym byłaby seria Note, gdyby nie rysik S Pen i jego funkcje? Rysik znów został ulepszony i jest jeszcze precyzyjniejszy – obsługuje 4096 poziomów nacisku. W porównaniu z S Pen w Note 4 różnica jest bardzo odczuwalna. Końcówka jest ruchoma, jak w długopisie – klik umożliwia wyjęcie rysika z obudowy telefonu. Jest też oczywiście, znany z poprzednich Note’ów, przycisk wywołujący menu. Jedną z moich ulubionych funkcji jest tworzenie notatek bez odblokowywania urządzenia. Wśród innych funkcji jest też pisanie po ekranie, tworzenie screenshotów, wycinków (inteligentny wybór) czy GIF-ów. Nowością jest wiadomość odręczna, czyli notatka w formie GIF-a. Jest też tłumacz, Bixby Vision (funkcja rozpoznająca co jest na zdjęciu czy obrazku i wyświetlanie innych, podobnych – z Pinterestu), powiększenie, a nawet… kolorowanie (znana już z poprzednich Note’ów aplikacja PenUP). Oczywiście Note8 zamienia pismo odręczne na systemowe w związku z czym korzystanie z klawiatury ograniczyć można do minimum. Dla fanów serii rysik S Pen to najważniejszy element każdego Note’a, coś co zmienia rodzaj interakcji z urządzeniem i czyni go świetnym narzędziem – nie tylko do pracy.

Rysik S Pen:

Last but no least… Aparat, a właściwie dwa aparaty główne. Upraszczając: dostajemy to, co w SGS 8/8+ i do tego jeszcze dwukrotny zoom optyczny. Teleobiektyw jest nieco ciemniejszy (f/2.4 wobec f/1.7), ale za to oba aparaty posiadają optyczną stabilizację obrazu. Dzięki teleobiektywowi warto skorzystać nie tylko z zoomu, ale także funkcji Live Focus, który przy zdjęciach portretowych bardzo skutecznie rozmywa tło. Note8 robi bardzo dobre zdjęcia, świetnie radzi sobie także w gorszych warunkach oświetleniowych. Wideo w 4K (wyodrębnianie zdjęć 9 MP), a w niższej rozdzielczości (1080 p) dostępny m.in. HDR. Aparat przedni do selfie także z jasną przysłoną (f/1.7) dobrze spełnia swoją rolę. Także według testów DxOMark Note8 fotograficznie znajduje się w ścisłej smartfonowej czołówce.

Interfejs aparatu i przykładowe zdjęcia:

Na koniec – bonusy. Samsung pozostał przy audiojacku 3,5 mm i bardzo dobrze. W zestawie sprzedażowym znajdują się dwa adaptery (USB typu C – microUSB, USB typu C – USB) i bardzo dobre słuchawki AKG (oraz szczypce i wymienne końcówki rysika).

Podsumowując. Na plus: wyświetlacz, aparat, wydajność, rysik S Pen – niekoniecznie w tej kolejności. Na minus: umiejscowienie skanera linii papilarnych, bateria mogłaby być jednak lepsza. Werdykt? Jestem na tak. Tylko ta cena…

Specyfikacja. Ekran Super AMOLED o przekątnej 6,3 cala i rozdzielczości 1440 x 2960 p. Procesor Exynos 8895 Octa (4 x 2,3 GHz, 4 x 1,7 GHz). GPU: Mali-G71 MP20. Pamięć: 6 GB RAM, 64 GB ROM plus slot na kartę microSD do 256 GB (w miejsce drugiej karty SIM). Aparat główny: dual 12 MP (26mm, f/1.7, PDAF, 52 mm, f/2.4, AF), wielkość sensora 1/2.55″, wielkość piksela 1.4 µm/wielkość sensora 1/3.6″, wielkość piksela 1.0 µm,OIS, autofocus, dwukrotny zoom optyczny, dioda LED, Auto HDR, panorama. Wideo: 2160 p/30 fps, 1080 p/60 fps, 720 p/240 fps, HDR. Aparat przedni: 8 MP, f/1.7, autofocus, wielkość sensora 1/3.6″, wielkość piksela 1.22 µm, wideo 1440 p/30 fps, Auto HDR. Łączność: LTE Cat. 16, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth 5.0, NFC, GPS z A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO. Czujniki: skaner tęczówki oka, skaner odcisków palców, akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, kompas, barometr, pulsometr, czujnik SpO2. Porty: USB 3.1, Type-C 1.0, audiojack 3,5 mm, nanoSIM. MicroSD (albo druga karta SIM). Bateria: litowo-jonowa o pojemności 3300 mAh. Wymiary: 162,5 x 74,8 x 8,6 mm. Waga: 195 gramów. System: Android 7.1.1 Nougat z nakładką Samsung Experience.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*