Pod koniec 2017 roku Huawei zaprezentowało Honor 7X. Jasny, duży – bo niemal sześciocalowy – ekran w proporcjach 18:9 (2:1), aluminiowa obudowa, hartowane szkło, a do tego pojemna pamięć; dziś już także urządzenia ze średniej półki cenowej robią wrażenie produktów premium. Bez dwóch zdań, smartfon wygląda dobrze, choć – jak się zapewne domyślacie – nie ma róży bez kolców. Jak zatem Honor 7X spisywał się podczas testów?

Marki Honor nie trzeba już dzisiaj nikomu przedstawiać; mocne urządzenia w przystępnej cenie cieszą się sporą popularnością. Najnowszym reprezentantem marki jest model 7X, smartfon ze średniej półki cenowej. Co zatem dostajemy za ok. 1,1 tys. zł?

Smartfon jest dość spory, jednak wykonana z aluminium obudowa jest smukła. Urządzenie dobrze leży w dłoni, dobrze też wygląda. Z tyłu na obudowie widać dwie antenowe linie, podwójny aparat z diodą LED oraz świetnie działający czytnik odcisków palców. Na górnej krawędzi znajduje się mikrofon, na dolnej – głośnik, kolejny mikrofon, audiojack 3,5 mm (dobrze!) i port microUSB 2.0 (źle, że nie ma USB typu C – to dzisiaj już standard). Z prawej strony znajdują się przyciski głośności i zasilania, z lewej natomiast – tacka na karty nanoSIM i microSD lub drugą kartę SIM (hybrydowy dual SIM). Z przodu, pod ekranem znajduje się tylko logo Honor, a nad wyświetlaczem – głośnik do rozmów telefonicznych i przednia kamerka. Przedni panel pokrywa hartowane szkło 2,5D. To prawdopodobnie Gorilla Glass. Niestety, obudowa nie jest wodoszczelna. Dużym atutem urządzenia jest jednak ekran o przekątnej 5,93 cala. To LCD – nasycony kolorami, o dobrym kontraście i dobrych kątach widzenia. I wystarczająco jasny (maks.: 500 cd/m2, bardzo dobry wynik), by pozwolić na komfortową obsługę smartfona nawet w słoneczny dzień. Ekran wpisuje się w najnowsze trendy – ma proporcje 18:9. Rozdzielczość? 1080 x 2160 p, co oznacza zagęszczenie pikseli na – akceptowalnym – poziomie 407 ppi.

Honora 7X napędza 64-bitowy HiSilicon Kirin 659 wykonany w 16 nm procesie technologicznym. To zaprezentowany w 2017 roku układ przeznaczony dla średniej półki, a w sieci znaleźć można sporo porównań z bezpośrednim konkurentem, czyli Snapdragonem 625. Z porównań wynika, że Kirin 659 lepiej radzi sobie z aplikacjami rozwiniętymi graficznie i grami. Dynamiczne skalowanie częstotliwości pozwala na oszczędzanie energii. Cztery rdzenie mogą być taktowane maksymalnie do 1,7 GHz (oszczędzanie energii), cztery kolejne maksymalnie 2,36 GHz (wydajność). Pracę procesora wspiera zintegrowane GPU, to układ Mali-T830 MP2. Dodatkowo „na pokładzie” jest 4 GB (LPDDR3) pamięci podręcznej i aż 64 GB (dla użytkownika dostępne jest ok. 50 GB) pamięci wbudowanej. To bardzo dobre wartości, choć pamięć ROM do najszybszych nie należy. Na co dzień smartfon spisuje się bardzo dobrze – aplikacje otwierane są sprawnie, przy przejściach i animacjach nie widać śladu klatkowania. Krótko mówiąc, praca z Honorem 7X jest bardzo przyjemna. Nieco inaczej sprawa ma się z grami. Te najbardziej wymagające (testowałem F1 2016, która nie jest jednak zoptymalizowana pod kątem słabszych procesorów) klatkują, ale już w przypadku Real Racing 3 zabawa jest przyjemna. Pamiętając, że mamy do czynienia z urządzeniem ze średniej półki cenowej, za hardware odpowiadający za wydajność – w postaci procesora i pamięci, 7X należy się duży plus. A łączność? Po pierwsze: brakuje NFC, co jest dość istotną informacją dla tych, którzy przyzwyczaili się już do płatności zbliżeniowych. Po drugie – jednozakresowe Wi-Fi (2,4 GHz) oznacza niemożność korzystania z 5 GHz i wreszcie – Bluetooth 4.1. Tak, działa dobrze, ale pamiętajmy, że 4.1 to wersja, która na rynku pojawiła się już niemal cztery lata temu. Widać już zatem wyraźnie, gdzie producent zdecydował się na oszczędności.

System to Android 7.0 Nougat z producencką nakładką EMUI w wersji 5.1. Mówi się o tym, że Honor 7X ma otrzymać aktualizację do Androida 8.0 Oreo, a Emotion UI – do wersji 8.0. Tymczasem nakładka spisuje się bardzo dobrze – w czym zasługa nie tylko hardware, ale i dobrej optymalizacji – oferuje także sporo usprawnień w porównaniu z czystym Androidem. Jak zwykle w przypadku smartfonów chińskiego producenta możemy wybrać kolejność funkcyjnych przycisków, możemy umieścić na ekranie przycisk wiszący, jest apilkacja bliźniacza (dwa różne konta dla Facebooka, Messengera czy WhatsAppa), jest też ochrona wzroku (filtr światła niebieskiego). Możemy wybrać tryb obsługi jedną ręką (przy tak dużym wyświetlaczu czasem to konieczność), a w przypadku ekranu – tryb standardowy (wszystkie ikony na pulpitach) lub klasyczny (z szufladą aplikacji). Czujnik biometryczny na „pleckach” telefonu możemy dodatkowo skonfigurować tak, by pełnił dodatkową funkcję przy odblokowanym ekranie (robienie zdjęć, odbieranie połączeń, zatrzymanie alarmu, wysuwanie panelu powiadomień czy przeglądanie zdjęć). Jest też oczywiście możliwość zmiany motywów.

Producent wyposażył Honora 7X w podwójny aparat główny. To 16 MP i 2 MP. Drugi aparat służy do lepszego rozmywania tła (bokeh). Jest autofokus z detekcją fazy, nie ma za to optycznej stabilizacji obrazu. Mimo to zdjęcia są zaskakująco dobre – jak na tę półkę cenową, choć na dalszym planie brakuje czasem ostrości. Są tryby „półautomatyczne”, np. tryb małej przysłony (rozmycie tła), tryb portretowy, malowanie światłem, HDR czy tryb poklatkowy, jest też tryb „profesjonalne zdjęcie”, w którym sami możemy ustawić istotne parametry. Honor 7X rejestruje wideo w maksymalnej rozdzielczości 1080 p przy 30 klatkach na sekundę. Filmy wyglądają przyzwoicie, widać jednak brak stabilizacji obrazu. Przednia kamerka, służąca do robienia selfie ma 8 MP i spełnia swoje zadanie.

Interfejs aparatu i przykładowe zdjęcia:

Bateria ma pojemność 3340 mAh i po testach okazuje się, że to odpowiednia wartość. Przy kilkunastu godzinach pracy, w tym ok. 5-5,5 g. na wyświetlaczu, smartfon, nawet solidnie eksploatowany, przetrwa dzień z dala od gniazdka. To dość istotne, ponieważ Honor 7X nie wspiera szybkiego ładowania. Żeby naładować baterię od ok. 10 proc. do 100 proc. potrzeba 2,5 godziny.

Podsumowując, Honor 7X to dobre urządzenie, z którego przyjemnie mi się korzystało. Duża w tym zasługa ekranu i aluminiowej obudowy. Niezła bateria, przyzwoity aparat, zoptymalizowana i oferująca sporo funkcji nakładka EMUI i duża pamięć to kolejne mocne atuty tego urządzenia. A minusy? Brak NFC, jednozakresowe Wi-Fi, brak szybkiego ładowania, port microUSB 2.0 zamiast USB typu C. Pamiętać też warto o tym, że obudowa nie jest wodoszczelna.

Specyfikacja. Ekran IPS LCD o przekątnej 5,93 cala i rozdzielczości 1080 x 2160 p, 16 mln kolorów. Ośmiordzeniowy procesor HiSilicon Kirin 659 (4 x 2,36 GHz Cortex-A53, 4 x 1,7 GHz Cortex-A53), procesor graficzny: Mali-T830 MP2. Pamięć: 64 GB, 4 GB RAM (wersja L21, europejska), 32/64 GB, 4 GB RAM (L22, Indie), 32 GB, 3 GB RAM (L24, USA) plus slot na kartę microSD do 256 GB (drugi slot SIM). Podwójny aparat główny: 16 MP (1/2.9″, 1.25 µm) plus 2 MP, F z detekcją fazy, dioda LED, HDR, panorama, wideo: 1080 p/30 fps. Aparat przedni: 8 MP, wideo: 1080 p. Łączność: LTE Cat. 6, Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.1, GPS z A-GPS, GLONASS, radio FM. Czujniki: skaner odcisków placów, akcelerometr, zbliżeniowy, kompas. Porty: microISB 2.0, audiojack 3,5 mm, nano SIM, microSD (drugi slot SIM). Bateria litowo-jonowa o pojemności 3340 mAh. Wymiary: 156,5 x 75,3 x 7,6 mm. Waga: 165 gramów. System: Android 7.0 Nougat z nakładką EMUI w wersji 5.1.

Przydatne linki: test/recenzja Huawei Mate 10 Pro tutaj, test/recenzja Honora 9 tutaj, test/recenzja Huawei P10 tutaj

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*