Huawei kojarzone jest na naszym rynku zapewne przede wszystkim ze smartfonami, a także rozwiązaniami i urządzeniami informatycznymi oraz telekomunikacyjnymi, ale firma z Shenzhen – od niedawna – zajmuje się także produkcją laptopów. Czy równie dobrych jak smartfony? Niedawno miałem okazję się o tym przekonać testując MateBooka D z Windowsem 10.

Marka MateBook została oficjalnie zaprezentowana podczas MWC w Barcelonie na początku 2016 roku. Chiński producent pokazał wówczas tablet będący urządzeniem 2-in-1. Później przyszła pora na klasyczne laptopy. W zeszłym roku pojawiły się MateBooki X, E oraz D, natomiast w tym roku – kolejna generacja tych urządzeń. Na MWC 2018 Huawei zaprezentowało MateBooka X Pro będącego mocną propozycją w klasie premium, na rynku pojawił się także MateBook D, laptop klasy średniej. MateBook D jest dostępny w dwóch wariantach. Pierwszy został wyposażony jest w dysk SSD o pojemności 256 GB oraz układ graficzny Intel UHD 620, natomiast drugi (droższy) – w rozwiązanie hybrydowe; został bowiem wprowadzony na rynek z dyskiem SSD o pojemności 128 GB i terabajtowym dyskiem talerzowym HDD, a także kartą graficzną NVIDIA GeForce MX150 2 GB GDDR5. Testowałem wersję pierwszą, z pojemniejszym dyskiem SSD i grafiką Intela.

MateBook D od początku robi dobre wrażenie. Jest bardzo dobrze wykonany; ma aluminiową obudowę, a do tego jest mniejszy niż większość laptopów o tej przekątnej ekranu (15,6 cala) – powodem są między innymi wąskie ramki wokół wyświetlacza (z boku to tylko 6 mm). Aluminiowa obudowa sprawia, że użytkownik ma bardzo solidne podparcie dla rąk, ale z drugiej strony jedną ręką nie podniesiemy samego ekranu; zawiasy są bardzo solidne (przy okazji: pozwalają odchylić ekran o niemal 130 stopni), więc trzeba sobie pomóc przytrzymując część z klawiaturą. Aluminiowy MateBook D waży tylko 1,9 kg. Cztery gumowe podstawki na spodzie zapobiegają ślizganiu się laptopa, są tu także umieszczone dwa głośniki. MateBook D wspiera technologię Dolby Atmos , a jakość dźwięku jest co najmniej dobra, choć nieco brakuje niskich tonów. Na górnej pokrywie laptopa jest tylko logo Huawei, a po bokach – zestaw portów. Ich lista nie jest długa. Są dwa porty USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0), HDMI, USB 2.0, zintegrowane złącze słuchawkowe i mikrofonowe, a także wejście DC-in dla zasilacza. Jak widać, brakuje coraz popularniejszego złącza USB typu C, a co więcej – nie ma też czytnika kart pamięci.

Wąskie ramki sprawiają, że ekran IPS LCD (wyprodukowany przez BOE i oznaczony jako 070C) o przekątnej 15,6 cala i rozdzielczości Full HD zajmuje 83 proc. powierzchni urządzenia. To matowa matryca, co jest dobrą wiadomością dla tych, którym zdarza się korzystać z laptopa także poza domem czy biurem. Matowy ekran zdecydowanie lepiej radzi sobie w słońcu, a ten w MateBooku D ma także dobre kąty widzenia. Producent zadbał ponadto o tryb ochrony oczu, który filtruje szkodliwe niebieskie światło, wyświetlacz może dostosowywać także jasność do warunków otoczenia. Nieco gorzej jest z odwzorowaniem kolorów (pokrycie palety barw sRGB stoi raczej na średnim poziomie), ale ogólnie ekran robi dobre wrażenie i codzienna praca z nim nie sprawia żadnych problemów. Uzupełniając informacje dotyczące ekranu – jego jasność, według producenta, to 250 nitów, natomiast kontrast – 800:1.

W laptopie używanym do pracy klawiatura jest jednym z najistotniejszych elementów. Ta w MateBooku D jest pozbawiona bloku numerycznego – osobiście nigdy z niego nie korzystam, jednak niektórzy użytkownicy przyzwyczajeni do niego mogą początkowo mieć problem. Klawiatura, jak to w laptopach bywa, jest konstrukcją membranową. Klawisze są jednak twarde, o wystarczającym skoku, korzysta się z nich bardzo dobrze, co jest zasługą także sztywnej, aluminiowej konstrukcji laptopa. Co ciekawe, klawisze F1-F12 domyślnie realizują przypisane im przez producenta zadania – zwiększają czy zmniejszają głośność, jasność ekranu itp. Z kolei funkcje systemowe uruchamiamy dla odmiany z klawiszem Fn. Niestety, klawiatura w MateBooku D nie jest podświetlana, co jest sporym zaskoczeniem in minus. Niewielka dioda umieszczona została jedynie w klawiszu Caps Lock. Touchpad? Korzysta się z niego bardzo dobrze. Ma przyjemną w dotyku, lekko matową powierzchnię i co najważniejsze – reaguje bardzo dobrze, nie ma też problemów z odczytywaniem gestów. Choć na co dzień pracując na swoim laptopie korzystam z myszy, to w przypadku MateBooka D zdarzało mi się z niej rezygnować – duża w tym zasługa odpowiedniej responsywności touchpada, który dodatkowo został osadzony w odpowiednio głębokim położeniu.

MateBooka D napędza czterordzeniowy procesor Intel Core i5-8250U ósmej generacji (Coffee Lake), o taktowaniu od 1,6 GHz (bazowym) do 3,4 GHz (w trybie turbo). Z procesorem zintegrowana jest karta graficzna: Intel UHD Graphics 620. Pamięć RAM to 8 GB i warto przy tym pamiętać o ty, że nie można jej już rozbudować. Ten zestaw świetnie nadaje się do pracy, nie ma też problemów z oglądaniem filmów, a dla tych, którzy lubią sobie na laptopie od czasu do czasu pograć jest wspomniana już, nieco droższa wersja z kartą graficzną NVIDIA GeForce MX150. MateBook D został wyposażony z szybki dysk SSD o pojemności 256 GB. W przypadku testowanego przeze mnie modelu pamięć została podzielona na partycje – dysk C (partycja systemowa, recovery – jest opcja przywrócenia systemu z dysku) i D. Cały zestaw pracuje cicho, a jednym z atutów laptopa Huawei jest fakt, że bardzo szybko się uruchamia i równie szybko wyłącza. MateBook D został wyposażony w moduł Bluetooth 4.1 oraz dwuzakresowe (2,4/5 GHz) Wi-Fi. Z ciekawszych funkcji zaimplementowanych przez Huawei wymienić można znaną ze smartfonów (i bardzo przydatną) opcję powrotu do ustawień fabrycznych, są też aplikacje producenta: Huawei PC Manager, FreeFall Protection czy Dolby Access. MateBook D jest urządzeniem mobilnym, więc istotny jest czas działania baterii. I tutaj jest bardzo dobrze, ponieważ akumulator wytrzymuje od 5 do 6, rzadziej 7 godzin w cyklu mieszanym. Jeśli jednak na laptopie będziemy wyłącznie oglądać filmy, czas pracy baterii wyraźnie się skróci.

Przez czas testów z laptopa korzystało mi się bardzo dobrze. MateBook D jest świetnie wykonany – aluminiowa obudowa jest idealnie spasowana, a do tego kompaktowy; rozmiarowo można go porównać z laptopami o ekranach 13,3-calowych. Wydajny procesor i 8 GB RAM wystarczają aż nadto nie tylko do pracy, ale i odtwarzania multimediów. Inne plusy? Szybki dysk SSD, niezły ekran i klawiatura, długi czas pracy na baterii. Są jednak i minusy. Klawiatura MateBooka D nie jest podświetlana, laptop nie ma też czytnika kart pamięci. I nie jest to urządzenia dla tych, którzy korzystają z napędu optycznego. Koniec końców jest to jednak bardzo dobry sprzęt z dobrymi podzespołami i do tego w dobrej cenie; można go bowiem kupić za ok. 2,7 tys. zł. Werdykt: polecam.

Specyfikacja. Ekran IPS LCD o przekątnej 15,6 cala, matowy, rozdzielczość Full HD (1920 x 1080). Procesor: Intel Core i5-8250U (czterordzeniowy, od 1,6 do 3,4 GHz, 6 MB cache), pamięć RAM: 8 GB (SO-DIMM DDR4, 2133MHz), dysk: SSD SATA 256 GB. Karta graficzna: Intel UHD Graphics 620. Dźwięk: głośniki stereo, dwa mikrofony, Dolby Atmos Sound, zintegrowana karta dźwiękowa zgodna z Intel High Definition Audio. Kamerka 1 MP. Łączność: Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2 x 2 MIMO), Bluetooth 4.1. Porty: USB 3.1 Gen. 1 (USB 3.0) x 2, HDMI x 1, USB 2.0 x 1, złącze słuchawkowe (mikrofonowe) x 1, DC-in (zasilanie) x 1. Czujniki: Halla, światła, akcelerometr. Bateria litowo-polimerowa, trzykomorowa o pojemności 43,4 Wh (3800 mAh). Wymiary: 16,9 x 358 x 239 mm. Waga: 1,90 kg (z baterią). System: 64-bitowy Windows 10 Home.

Twitter: @G_Lisiecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*