Seria Note jest tym, co dziś wyróżnia Samsunga na mobilnym rynku. Pojawiła się wówczas, gdy jeszcze inni producenci nie myśleli o tak dużych ekranach w smartfonach – bariery przełamywać zaczął pierwszy Note, zaprezentowany w październiku 2011 roku. Siedem lat później Note9 jest najnowocześniejszym i najmocniejszym ze smartfonów Samsunga. A do tego na nowy poziom weszła interakcja urządzenia z rysikiem S Pen.

Od lat jestem użytkownikiem Note’ów. Dokładniej: Note8 jest czwartym urządzeniem serii, z którego korzystam. Smartfon spisuje się bardzo dobrze, ale – jak zawsze – ciekaw byłem, co przyniesie nowy flagowiec. Siłą rzeczy nie ucieknę od porównania Note9 z Note8 – mój własny smartfon jest dobrym punktem odniesienia.

Note8 ma pewne wady, o których pisałem już na blogu (Galaxy Note8: test, recenzja) – to źle umiejscowiony skaner odcisków palców i bateria, która w tak dużym urządzeniu powinna być jednak większa. Co do czujnika biometrycznego – koniec końców nauczyłem się jak z niego korzystać nie palcując jednocześnie obiektywów aparatów, a bateria – tak jak podczas testów, daje kilkanaście godzin pracy i do niespełna 5 godzin SoT (zwykle jednak ok. 4-4,30). Jeśli nie robię zdjęć, to wystarczy, by bez problemów dociągnąć bez ładowania do późnego wieczora. Dłuższa zabawa aparatem czasem oznacza jednak konieczność podłączenia Note8, choć na chwilę, do ładowarki. No trudno, wiedziałem na co się piszę. Note9 pokazał jednak, że Samsung wyciąga wnioski. Czujnik biometryczny przeniesiono pod aparaty i pulsometr; jest dużo lepiej. A bateria? Cóż, to po prostu jeden z największych atutów Note9.

Nowy Note wygląda nieco inaczej od poprzednika. Po pierwsze: jest nieco szerszy i to widać. Po drugie: jest nieco grubszy i cięższy. I to czuć. Nie znaczy to jednak, że Note9 źle się użytkuje; urządzenie bardzo dobrze leży w dłoni. Jest jednak duże i ciężkie, o czym powinni pamiętać ci, którzy korzystali wcześniej z mniejszych smartfonów. Metalowa ramka wokół Note9 ma nieco matową fakturę (i nacięcie wykonane wzdłuż krawędzi ostrzem diamentowym), co wygląda znacznie lepiej niż w wersji pokrytej błyszczącym lakierem z Note8. Moduł z aparatami, diodą LED i pulsometrem wystaje nieco z obudowy; w przypadku Note8 tył jest praktycznie płaski. Na dolnej krawędzi znajdują się mikrofon, jeden z dwóch głośników stereo (to robi kolejną znaczącą różnicę w porównaniu z Note8), port USB typu C, „silos” na rysik S Pen oraz audiojack 3,5 mm. Na górnej krawędzi jest drugi mikrofon oraz tacka na karty nanoSIM i microSD. Z prawej strony jest przycisk zasilania, a z lewej – klawisze głośności i przycisk asystenta Bixby (który – tak, zgadliście – nadal nie mówi po polsku). Z przodu, nad ekranem jest drugi głośnik stereo, aparat do selfie (i wideorozmów), skaner tęczówki oka, dioda powiadomień i czujnik zbliżeniowy. Na dole ekranu, podobnie jak w poprzednich flagowcach koreańskiego producenta, znajduje się dotykowy przycisk Home. Design Note9 przypadł mi do gustu, dobrze wygląda też wersja kolorystyczna, którą testowałem – Ocean Blue. Dodać trzeba, że obudowa jest wodo- i pyłoodporna (norma IP68), a przód i tył urządzenia chroni szkło Gorilla piątej generacji. Ekran jest nieco (naprawdę nieco: o 0,1 cala) większy niż w Note8 i to rzecz jasna nadal świetny Super AMOLED nazwany przez Samsunga Infinity Display. Rozdzielczość to 2960 x 1440 (Quad HD+), co daje zagęszczenie pikseli na poziomie 516 ppi. Tak jak w innych smartfonach koreańskiego producenta, panel ma proporcje 18,5:9. Jasność wyświetlacza w trybie automatycznym to 658 nitów, co jest świetnym wynikiem. Nie inaczej jest w przypadku odwzorowania barw, kontrastem czy kątami widzenia. Ekran wspiera ponadto standard HDR10. Krótko mówiąc – jest bardzo dobrze.

Note9 vs Note8:

W wersji europejskiej Note9 wyposażony jest w ośmiordzeniowy procesor Exynos 9810, wykonany w 10-nanometrowym procesie technologicznym FinFET drugiej generacji. Układ posiada cztery rdzenie Samsunga – Mongoose M3 i cztery rdzenie Cortex-A55, a grafikę przetwarza Mali-G72 MP18. To ten sam układ, co w tegorocznych Galaxy S9/S9+. Według producenta, procesor Series 9 jest o 55 procent szybszy od poprzedniej generacji, natomiast procesor graficzny – o 23 procent. Warto także przypomnieć, że Exynos 9810 wyposażony jest w modem LTE obsługujący kategorię 18 z 6CA (technologia umożliwiająca korzystanie z większej liczby nadajników w celu zwiększenia prędkości transferu). Pobieranie? 1,2 Gb/s, a wysyłanie – 200 Mb/s. Procesor Samsunga obsługuje pamięć RAM do 8 GB, dwukanałową LPDDR4x 1866 MHz. Exynos 9810 wyposażony jest ponadto w podwójny ISP (Image Signal Processor), który obsługuje do czterech czujników obrazu, takich jak podwójna kamera z tyłu, a także kamera i skaner tęczówki z przodu smartfonu. Zaznaczyć warto, że testowałem model z 6 GB RAM i 128 GB pamięci wbudowanej, co już zapewnia bezproblemowe użytkowanie, ale na rynku dostępna jest także droższa i mocniejsza wersja – z 8 GB RAM i 512 GB pamięci wbudowanej. Przy tych parametrach pisanie, że praca z Note9 jest komfortowa może okazać się pewnym niedomówieniem. Inna rzecz, że w Note8 żadnych spowolnień także nie uświadczyłem.

O ile dotychczasowe, wymienione ulepszenia – choć wprowadzają serię na kolejny poziom – trudno uznać za przełomowe, o tyle rysik S Pen (4096 punktów nacisku, końcówka ma grubość 0,7 mm) w istotny sposób zmienia interakcję ze smartfonem. Po raz pierwszy producent wyposażył bowiem rysik w moduł Bluetooth, który zamienia S Pen w pilota. Rysik ma własne źródło zasilania – włożenie go w obudowę automatycznie aktywuje ładowanie; już po 40 sekundach energii powinno wystarczyć na 30 minut pracy (lub 200 kliknięć przyciskiem). Przycisk w S Pen można wykorzystać na przykład do robienia zdjęć będąc oddalonym od smartfonu o kilka metrów (maksymalnie 10), można przy jego pomocy odtwarzać (i wstrzymywać odtwarzanie) multimedia, przewijać slajdy podczas prezentacji, czy zdjęcia w galerii, albo uruchomić nagrywanie w dyktafonie. Rozpoznawane są trzy akcje – długie naciśnięcie przycisku w S Pen, krótkie oraz podwójne. Można je skonfigurować dla własnych potrzeb. Świetna sprawa. Co więcej, Samsung udostępnił już narzędzia SDK (Software Development Kit) programistom, którzy mogą teraz wykorzystać rysik w swoich aplikacjach. Duży plus dla producenta za tę innowację.

Pozostałe elementy oprogramowania rysika S Pen są znane użytkownikom serii. To funkcje utwórz notatkę, wyświetl wszystkie notatki, inteligentny wybór, pisanie po ekranie, wiadomość odręczna, tłumacz, Bixby Vision, powiększanie, spojrzenia czy kolorowanie. Inne opcje w nakładce Samsung Experience także zwiększają możliwości systemu. Są między innymi cztery domyślne ustawienia ekranu, filtr światła niebieskiego czy ustawienia Always on Display. Siatkę ekranu również możemy zmieniać, podobnie jak rozdzielczość. Generalnie – większość funkcji znana jest użytkownikom nie tylko serii Note, ale także innych smartfonów Galaxy. Możemy wybrać aplikacje, które wyświetlać się będą na pełnym ekranie, określić funkcje ekranu krawędziowego (zwykle korzystam z zestawu: konserwacja urządzenia, kalendarz, Task Edge oraz Apps Edge), skorzystać z zaawansowanych funkcji (m.in. Smart Stay, tryb obsługi jedną ręką, gesty czujnika palców, wiele okien, inteligentne przechwytywanie, inteligentne powiadomienie, bezpośrednie połączenie, łatwe wyciszenie, przeciągnij, aby zadzwonić/wysłać wiadomość, podwójny komunikator, udostępniania bezpośrednie). W zakładce biometria i zabezpieczenia znaleźć można m.in. funkcje Samsung Pass (uwierzytelnianie biometryczne), mój sejf czy szyfrowanie karty pamięci. Jest oczywiście dostęp do Samsung Themes.

Flagowe smartfony Samsunga to zwykle fotograficzna czołówka, choć konkurencja z roku na rok staje się coraz większa i coraz mocniejsza. W Note9 mamy do czynienia z konfiguracją apartów z Galaxy S9+, czyli 2 x 12 MP. To ulepszona wersja tego, co jest w Note8 – ze zmienną przesłoną (f/1.5 – f/2.5), która w trybie automatycznym dostosowuje się do warunków oświetleniowych. Jest też zapewniający dwukrotny zoom optyczny teleobiektyw – wydaje się jednak, że to inny moduł niż w Galaxy S9+; czujnik 1/3,4 „czujnik prawdopodobnie zastąpił 1/3.6”, ale rozmiar piksela to nadal 1,0 μm. W trybie automatycznym oprogramowanie rozpoznaje scenerię (20 rodzajów scen), zaś sam interfejs jest tym samym, który został zaimplementowany w Galaxy S9+; warto przy tym korzystać także z rozbudowanego trybu Pro. Live Focus pomaga robić zdjęcia portretowe z artystycznie rozmytym tłem. Note8 nadal robi bardzo dobre zdjęcia, ale – tu chyba niespodzianki nie ma – Note9 jest lepszy. Dokładniej: lepszy wtedy, kiedy przychodzi robić zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych. Krótko mówiąc: Note9 robi wiele rzeczy bardzo dobrze – fotografowanie jest jedną z nich. Stabilizacja obrazu sprawia, że filmy nagrywane przy pomocy Note9 są bardzo dobrej jakości. Jest opcja rejestrowania wideo w 4K przy 60 fps, jest i Slow Motion – w jakości 720 p i przy 960 fps. Z przodu jest ten sam aparat 8 MP (f/1.7) co w Note8.

Interfejs aparatu i przykładowe zdjęcia:

W Note8 bateria ma pojemność 3300 mAh. O tym, że mogłaby być większa – już pisałem. W Note9 jest większa. Ma 4000 mAh i to widać podczas użytkowania. Smartfon bez problemów wytrzymuje od wczesnych godzin rannych do późnego wieczoru na jednym ładowaniu – i to ze sporym zapasem. Często zdarzało się, że przy kilkunastu godzinach z dala od gniazdka czas pracy na ekranie (SoT – Screen on Time) wynosiło ok. 5,30 g, a energii pozostawało jeszcze ok. 30 procent. System szacował dalszy czas pracy baterii na niemal 7 godzin. Krótko mówiąc, wydajność baterii Note9 powinna być co najmniej wystarczająca dla większości użytkowników. Oczywiście w przypadku robienia zdjęć, kręcenia filmów czy korzystania z GPS zapotrzebowanie na energię wzrośnie wyraźnie. Wówczas SoT może się skurczyć nawet do 3-3,30 godz. Pełne naładowanie akumulatora zajmuje niespełna dwie godziny. Note9 wspiera ponadto ładowanie bezprzewodowe.

Podsumowując, Note9 to świetny smartfon. Zalety to ekran, design, rysik S Pen z nowymi funkcjami pilota, wydajna bateria, aparaty, duża pamięć (plus slot na kartę microSD), dualSIM, audiojack 3,5 mm i rozbudowany zestaw sprzedażowy – z adapterami (USB typu C – microUSB, USB typu C – USB) oraz słuchawkami AKG. Minusy? Bixby wciąż nie mówi po polsku, waga to 201 gramów. No i ta cena: niemal 4,3 tys. zł na wersję 6 GB/128 GB i prawie 5,4 tys. zł za wersję 8 GB/512 GB… Jeśli kogoś stać na taki wydatek – polecam.

Specyfikacja. Ekran Super AMOLED o przekątnej 6,4 cala, rozdzielczości 1440 x 2960 pikseli i proporcjach 18,5:9, 16 mln kolorów. Procesor: ośmiordzeniowy Exynos 9810 (4 x 2,7 GHz Mongoose M3, 4 x 1,8 GHz Cortex-A55), procesor graficzny: Mali-G72 MP18. Pamięć: 128 GB, 6 GB RAM, slot na kartę microSD (do 512 GB). Aparat główny, podwójny: 12 MP, f/1.5-2.4, 26 mm (szeroki), 1/2,55″, 1,4 μm, PDAF, OIS i 12 MP, f/2.4, 52 mm (teleobiektyw), 1/3,4″, 1,0 μm, AF, OIS, dwukrotny zoom optyczny, wideo: 2160 p przy 60 klatkach na sekundę, 1080 p przy 240 klatkach na sekundę, 720 p przy 960 klatkach na sekundę, HDR. Aparat przedni: 8 MP, f/1.7, 25 mm (szeroki), 1/3,6″, 1,22 μm, AF, Auto-HDR, wideo: 1440 p przy 30 klatkach na sekundę. Łączność: LTE Cat. 18, Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (dwuzakresowe), Bluetooth 5.0, NFC, GPS z A-GPS, GLONASS, BDS, GALILEO. Czujniki: skaner tęczówki oka, skaner odcisków palców, akcelerometr, żyroskop, czujnik zbliżeniowy, kompas, barometr, pulsometr, SpO2. Porty: USB 3.1, złącze dwustronne typu C 1.0, audiojack 3,5 mm, nanoSIM (dual), microSD. Bateria litowo-jonowa o pojemności 4000 mAh. Wymiary: 161,9 x 76,4 x 8,8 mm. Waga: 201 gramów. System: Android 8.1 Oreo, Samsung Experience 9.5.

Twitter: @G_Lisiecki

Komentarze (2):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*