Kampania Olimpiady Specjalne

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie możesz sprać”.  Od kilku dni to hasło promujące w Polsce  kampanię Olimpiad Specjalnych wzbudza oburzenie.  Suchej nitki na jego pomysłodawcach  nie zostawiła m.in. Dorota Zawadzka, słynna Superniania.  To hasło jest „okropne” – stwierdziła.  Czy rzeczywiście? Mam inne zdanie.

Pomysłodawcy kampanii, którzy na jutro tj. 6 listopada zwołali w tej sprawie konferencję prasową podkreślali, że ich celem było przede wszystkim zwrócenie uwagi na ponad 17 tys. osób z niepełnosprawnością intelektualną, która bierze udział w zawodach Olimpiad Specjalnych różnego szczebla. Pokazanie, że sport jest często jedyną sferą życia społecznego, w której niepełnosprawni intelektualnie mogą odnieść sukces, wyjść z domu, poczuć, że są potrzebni.

Czy zespół Downa jest jak plama na koszuli?
Mocne skojarzenie, zwłaszcza, że zespół Downa nie jest chorobą, ale naturalną formą ludzkiej egzystencji o odmiennym przebiegu rozwoju niż większość genetyczna z 46 chromosomami. Jako pierwszy opisał go angielski lekarz John Langdon Down w 1862 roku, uznając go za odrębną postać opóźnienia umysłowego. Dzieci z Downem mają odmienne potrzeby, zwłaszcza umysłowe i emocjonalne, które często nierozpoznane i niezaspokajane prowadzą do tzw. zmian wtórnych związanych z brakiem mowy i upośledzeniem umysłowym.
Z Downem jest jak z ruletką, którą kręci los. Jedno na 600 dzieci będzie tym zespołem dotkniętych. W Polsce żyje ok. 60 tysięcy dzieci z Downem. Z takim upośledzeniem musiał się zmierzyć u swego syna nawet Karol Darwin. Córkę z Downem mial Charles de Gaulle. Upośledzeniem tym charakteryzowali się aktorzy Bobby Brederlow czy Max Lewis. W polskim serialu Klan wystapił Piotr Swend.

Cyz niepełnosprawni z Downem wszyscy to plama na koszuli?
Zadałam to pytanie na Twitterze. „Nie trafiają do mnie te hasła, wręcz oburzają. Pierwsza myśl: rzeczy z plamą wyrzucam. Chyba nie o to chodzilo. Aczkolwiek jakiś cel osiągnieto” – napisała Edyta Franczyk  @edyta_f
„Dobry i mocny początek kampanii. Duże zainteresowanie mediów. Liczę, że będzie dokończona, a samo hasło wyjaśnione” – dodał  bloger Łukasz Tudzież. @tuudinet

Kontrowersyjne słowa – dla dobra dzieci.
Cóż, shockvertising, (połączenie słów shock – szok oraz advertising – reklama) to od dawna już znana metoda reklamy z wykorzystaniem motywów powszechnie uważanych za ryzykowne, szokujące, wzbudzające mieszane uczucia. Przeważnie eksploatuje obszary tematycznie związane z seksem, pornografią, zaskoczeniem, obrzydliwościami, strachem i przemocą na granicy dobrego smaku. Pamiętamy, jak Olivier Toscani, słynny włoski fotograf łamał stereotypy związane z religią. Na początku lat 90. ubiegłego stulecia, największe oburzenie wywołał jego plakat ze zdjęciem księdza i zakonnicy złączonych w pocałunku. Zaszokował on katolickie Włochy, gdzie zabroniono jego publicznej prezentacji.

Ale, czy nam się to podoba, czy nie, główną rolą reklamy szokującej jest – poprzez kreowanie prowokacji i skandali – niepozostawienie jej odbiorcy wobec niej obojętnym.Taka reklama, choć działa krótko, ale bardzo intensywnie. Niestety, łatwo można przy okazji przekroczyć granice dobrego smaku. Wywołanie skandalu to także, o czym powinniśmy pamietać, sposób na osiągnięcie rozgłosu niewielkim kosztem. Czasami wystarczy parę plakatów.
W Auckland w USA w 2009 roku prowadzono szokującą kampanię społeczną, apelującą do kierowców o zachowanie ostrożności w czasie jazdy w deszczu. Na billboardach widniała pogodna twarz chłopca, która pod wpływem deszczu drastycznie się zmieniała. Była zakrwawiona i przerażająca. „Deszcz zmienia wszystko. Dostosuj prędkość do warunków na drodze” – głosił podpis u dołu plakatu. I chociaż pomysłowi nie można było zarzucić braku kreatywności, wzbudzał uzasadnione kontrowersje.
Coraz częściej w reklamach, zarówno społecznych, jak i komercyjnych, ich twórcy posługują się szokiem. Może dlatego , że rzeczywistość XXI wieku nie jest idealna, a człowiek stał się maszyną, która pędzi do przodu nie zważając na to, jakie szkody wyrządza sobie i innym. Nie zauważa innych, albo wręcz tych innych dyskryminuje.
Reklama to zreszta zjawisko powszechnie nas otaczające. Jak mówił Toscani: „Trzeba oślepić szeroką opinię modelem życia, w którym prestiż wymaga, aby możliwie często odnawiać garderobę, meble, telewizor, auto, sprzęty domowe, zabawki, krótko mówiąc – wszystkie przedmioty użytkowe. Zawsze, nawet wtedy, kiedy nie jest to wcale potrzebne”.

A czym oślepić, gdy chce się zareklamować biedę, chorobę, upośledzenie, bezsensowną śmierć? Może właśnie szokiem. Reklamy tego typu są kierowane najczęściej do grupy,
której trudno utożsamić się z problemem, ignorującej go.
Uderzmy się więc w pierś. Jak często ostatnio zastanawialiśmy się nad problemami ludzi z chorobą Downa. Może tak naprawdę zespół Downa jest jak plama na wizerunku mediów, które w pogoni za newsem i sensacją nie poświęcały osobom z upośledzeniem umysłowym wystarczającej uwagi.
Dlatego nie potępiam kampanii Olimpiad Specjalnych. Wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że ten szok będzie służył czemuś dobremu.
A wszystkim polecam wysłuchanie piosenki „Mamela”którą nagrał Zespół Dauna, czyli znany muzyk Tadeusz Woźniak i jego żona i synowie: Filip, który ma zespół Downa oraz Piotr i Mariusz. Jak przyznał Tadeusz Woźniak w natemat.pl., dzięki oswajaniu się z niepełnosprawnymi wiemy, że to radośni, pogodni ludzie, bardzo empatyczni. Jednak jeśli zamknie się ich w enklawach, to ani my nie będziemy wiedzieli jak z nimi rozmawiać, ani oni nie będą wiedzieli, czego po nich oczekujemy.

Maria Zawała

 

Komentarze (7):

  1. Anna

    Porównanie poważnego problemu życiowego z problemem usuwania plam na koszuli jest co najmniej nie na miejscu i niczego dobrego nie wnosi do postrzegania osób z Zespołem Downa. Jeśli nawet zamysł był dobry to dla wielu ludzi jest nieczytelny, niezrozumiały a chyba nie o to chodziło, by trafiał do jakiejś garstki bardzo sprawnych intelektualnie wybrańców. Chyba, że hasło miało szokować….a to tak, to się udało cel zrealizować….. mama 38- letniego Krzysztofa z Zespołem Downa

    1. Maria Zawała
      Maria Zawała

      Jako osoba zajmująca się zdrowiem całym sercem panią rozumiem, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy media zainteresowałyby się problemem, gdyby nie ów szok w reklamowym przekazie. Może naturalnie trzeba było wymyślić inne, lepsze hasło, ale może też czasem cel uświęca środki. W końcu z tego powodu m.in. o tym rozmawiamy, a biorąc uwagę twórców tej społecznej kampanii a więc osoby związane z Olimpiadami Specjalnymi to nie podejrzewam ich o złe intencje. Pozdrawiam z szacunkiem

  2. Artur Rodawski

    Witam. Szkoda, że ktoś kto zatwierdzał hasła kampanii, nie wziął pod uwagę uczuć najbardziej zainteresowanych czyli rodziców. Daleko mi do rozhisteryzowanego rodzica niepełnosprawnego dziecka. Uważam, że mam duży dystans i jestem bardzo otwarty ale owe hasła także mi się nie podobają.
    Kampania oburza gdyż jest niezrozumiała. To nie jest jednak wina nierozumiejących a formy, niejasnego przekazu. To kampania dla ludzi i do nich skierowana a nie do Pana Gałązki i copywriterów. Można szokować, nie jestem temu przeciwny ale sądzę, że można robić to odrobinę subtelniej.
    Poniżej zamieszczam komentarze rodziców dzieci z zespołem Downa, przynajmniej w większości. Warto poświęcić chwilę i je przeczytać, jest tam kilka przykładów podobnych kampanii przeprowadzonych na świecie. Wypowiada się tam także kilka znanych osób blisko związanych z reklamą, dziennikarzy, fotografików, pisarzy etc. Nie są to ludzie którzy nie są wstanie zrozumieć głębszego przesłania ale im również pomysł nie przypadł do gustu.
    Pozdrawiam, Artur Rodawski, tata Franka, czterolatka z dodatkowym chromosomem.
    https://www.facebook.com/Zakatek21/posts/653491688007219?comment_id=6890035&notif_t=like , https://www.facebook.com/events/695520327127860/696171203729439/?notif_t=plan_mall_activity , https://www.facebook.com/photo.php?fbid=617212098342983&set=a.389253274472201.92123.100001625966522&type=1&theater ,

  3. Margola

    Dzień dobry. Gwoli wyjaśnienia: zespół Downa nie jest chorobą (którą się leczy), a wadą genetyczną (której się nie da wyleczyć).

    Moim skromnym zdaniem nie zawsze cel uświęca środki. I to jedno nietrafione hasło położyło kampanię. Sprawiło wiele bólu rodzicom i młodzieży z zespołem Downa. Bólu, którego i tak nasze społeczeństwo im nie oszczędza. Było to głupie i niepotrzebne.

    1. Maria Zawała
      Maria Zawała

      Nigdzie nie napisałam, że zespół Downa jest chorobą, wręcz przeciwnie, ale warto raz jeszcze to podkreślić. Dziekuję za pani głos w tej sprawie

  4. Andrzej

    Nie jestem zdziwiony „oburzeniem”. Jacy my jesteśmy święci i prawi, jakże wrażliwi….ale dopiero, gdy się wytknie. Obłuda Polaków jest już na wyżynie, jest to poniekąd zasługa złodziei rządzących tym dziwnym krajem… Brak tolerancji i chamstwo to teraz trendy, zachowania debilne stają się niestety normą, stajemy się państwem przygłupów! Wystarczy stanąć sobie w markecie i poobserwować, jak zachowują się ludzie, zgroza! To samo w innych przestrzeniach publicznych, kultury nie uświadczysz…. co najsmutniejsze, takie zachowanie znajduje swoich pasjonatów…. Szczególnie gratuluję PO!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*