Miesięczne archiwum: Lipiec 2014

Leżę sobie na włoskiej plaży . Jest południe. W cieniu parasola nie czuć upału. Włosi jak jeden mąż poszli jeść swoje pranzo, czyli obowiązkowy południowy obiad, bez którego nie przeżyliby dnia. Nareszcie zrobiło się cicho. Choć uwielbiam ten ich cały gwar, to jednak wizja dwóch niezmąconych plażową paplaniną godzin codziennie niezmiennie mnie cieszy. Zwłaszcza po porannej dawce brazylijskiego latino z trzech głośników, ryczącego na całą plażę i pół Adriatyku, przy którym półtłuste donny i czarnoskóry superumięśniony animator wyginali ciała w ramach porannej  aqua gym.

Czytaj dalej