Podopieczni ośrodka to najczęściej różne gatunki ptaków.

Zdjęcie: Mirosław Wąsiński

Najczęściej trafiają tu wszelkiego rodzaju ptaki. Często goszczą jeże, bo są ofiarami wypadków na drodze. Ale nie tylko. Małe zające czy sarny, bo są osierocone. Orzeł bielik był poraniony. A szynszyla została porzucona w lesie. Wszystkie schronienie znalazły w Leśnym Pogotowiu w Mikołowie.

Ośrodek Rehabilitacji i Schronisko dla Dzikich Zwierząt w Mikołowie – Kamionce powstało w 1993 r. Jego twórcą i opiekunem ośrodka jest leśnik Jacek Wąsiński, pracownik Nadleśnictwa Katowice. W opiece nad zwierzętami panu Jackowi pomaga żona Iwona, i syn Mirosław, absolwent ochrony środowiska. (Mirosław Wąsiński, wykonuje też piękne fotografie zwierząt i prowadzi str. int. www.lesnepogotowie.pl) Ośrodek w Mikołowie działa przy Nadleśnictwie Katowice, które współfinansuje i wspiera działalność Leśnego Pogotowia. Placówkę współfinansuje też RDOŚ Katowice.

-Leśne Pogotowie samo organizuje np. jesienne zbiory żołędzi i warzyw w przedszkolach i szkołach. Czasem pojedyncze osoby same  się zgłaszają i przywożą karmę. Nie jest to w żadnym wypadku regularna pomoc. Także lokalne samorządy nie wspierają nas żadnymi dotacjami, ani innym rodzajem pomocy. Na wszystko musimy zapracować i kupić sobie sami. Celem ośrodka jest niesienie pomocy dzikim zwierzętom – rannym w wypadkach drogowych czy ofiarom innych zdarzeń losowych. Trafiają tu też zwierzęta, które potrzebują odchowania. (Chodzi o zwierzaki, które we wczesnym okresie życia zostały osierocone). Staramy się, aby jak najwięcej z naszych podopiecznych mogło wrócić do środowiska naturalnego. Natomiast zwierzęta trwale okaleczone mają zapewnioną u nas dożywotnią opiekę – podkreśla Jacek Wąsiński.

Zwierzaki nie są oswajane z ludźmi (ośrodka nie można zwiedzać). Obecność człowieka ogranicza się tu do minimum. Młode zwierzęta przystosowuje się do życia na wolności. Tylko najstarsze i najbardziej schorowane spędzają tu emeryturę. Placówka działa 365 dni w roku, 24 godz. na dobę. Zwierzęta można przywieźć do ośrodka po wcześniejszym kontakcie telefonicznym. Obecnie mamy 300 zwierzaków, ok. 130 gatunków: jeże, sarny, łosie, zające, ptaki drapieżne, łabędzie (i wiele innych ) Jeże to często ofiary drogowych wypadków, ale także zwierzęta które były zbyt małe, by wpaść w naturalny sen zimą i wymagały pomocy człowieka, by przeżyć do wiosny. Z kolei orła bielika, w ub. tygodniu przywieźli leśnicy z Nadleśnictwa Kluczbork. Miał poranione nogi. Najprawdopodobniej walczył z innymi ptakami o względy orlich samic,  w okresie godowym to częste wśród tych ptaków.

-Są u nas też zwierzęta udomowione. Np. szynszyla trafiła do nas, bo właściciel porzucił ją w lesie w kartonowym pudełku, gdy na dworze panował mróz, skazując tym samym na śmierć. Zdarzenie widział strażnik miejski. Właściciel będzie odpowiadał za znęcanie się nad zwierzęciem. Podobnie dzieje się często np. z królikami, które miały być prezentem dla dzieci. Ludzie znajdują je porzucone najczęściej w koszach na śmieci, w śmietnikach. W takich warunkach nie przeżyłyby, bez naszej pomocy – nie kryje Jacek Wąsiński. -Placówka jest systematycznie rozbudowywana i modernizowana. Przygotowani jesteśmy do przyjmowania zwierząt od ryjówki, aż po łosia, a także płazów, czy gadów. Oprócz gatunków charakterystycznych dla polskiego krajobrazu miewamy także całkiem nietypowe, np. węże, jaszczurki, żółwie, pająki, papugi itp.

W ciągu działalności leśnego pogotowia trafiło tu ok. 10 tys. zwierząt z 290 gatunków głównie krajowych. Średnio, co roku przyjmuje się ponad 1500 zwierząt z terenu woj. śląskiego, małopolskiego, opolskiego oraz pojedynczo z całej Polski. Ośrodek współpracuje m.in. z ogrodami zoologicznymi, niektóre z uratowanych zwierząt, które nie mogą być wypuszczone na wolność przekazywane są właśnie tam. Zdarzają się też sytuacje odwrotne. Zwierzęta z ZOO trafiają do pogotowia. Z powodu podeszłego wieku, czy chorób. Tak m.in. trafiła do Mikołowa 20-letnia wilczyca Bulina, 30-letnia czapla purpurowa, makaki lapundery. Małpy występowały w cyrku, później trafiły do ZOO, na emeryturę przyjechały do pogotowia. Przebywał tu też samiec mandryla z chorzowskiego ZOO. Udało się go na tyle uspokoić i wyciszyć w pogotowiu, że w 2012 r. pojechał do specjalistycznego ośrodka dla małp w południowej Walii.

* Osobom, które chciałyby pomóc finansowo lub rzeczowo podajemy namiary: Leśne Pogotowie – Jacek Wąsiński, ul. Kościuszki 70, 43-190 Mikołów, tel. 605 100 179, e-mail: jacek@lesnepogotowie.pl Można przekazać zboża, owoce, warzywa, mięso, gotowe karmy dla zwierząt domowych. Lub materiały budowlane. Ośrodek nie korzysta z pomocy żadnych fundacji, czy stowarzyszeń.

*Jeśli ktoś chciałby przywieźć zwierzę, należy wcześniej skontaktować się z ośrodkiem telefonicznie lub poprzez e-mail. Zanim przywieziemy je do Mikołowa, pamiętajmy o zapewnieniu mu ciszy i spokoju, żeby nie narażać go na dodatkowy stres. Zwłaszcza jeśli jest ranne.

Autorem zdjęć zwierzaków z Leśnego Pogotowia jest Mirosław Wąsiński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*