Zamek w Nowym Wiśniczu

Kategorie: Bez kategorii

Zamek w Nowym Wiśniczu

Bajkowy zamek, sięgający swoją historią II połowy XIV wieku, wzniósł Jan Kmita. Na przestrzeni dziejów obiekt był własnością wielu znamienitych rodów, by w końcu trafić na własność do Lubomirskich – i tak już pozostało do roku 2009. Obecnie zamek nie ma właściciela, a dobra administruje wiśnickie muzeum. Obiekt udostępniony jest dla zwiedzających i koniecznie trzeba z tego skorzystać, bo wnętrza są piękne i coraz więcej w nich interesujących eksponatów.

Można podziwiać zabytkowe meble, porcelanę, gobeliny, srebra. Warto zwrócić uwagę na jedną z wież, dookoła której znajduje się niezbyt szeroki, niezabezpieczony daszek. Podobno wartownicy pełnili swą, jakże niewdzięczną, służbę na tymże daszku, a brak poręczy miał odstraszać przed zasypianiem podczas warty. Marny los spotykał śpiochów – spadali i koniec. Podania głoszą, że królowa Bona karała niewiernych żołnierzy i poddanych, każąc im objechać wieżę po tymże nieszczęsnym daszku i na dodatek konno, za cenę życia. Nikomu to się jednak nie udało. Sama Bona jeździła podobno po owym daszku na osiołku.

W zamku, tuż obok kaplicy, znajduje się komnata, w której słowo wypowiedziane szeptem w jednym jej końcu, jest doskonale słyszane w drugim – taka sztuczka architektoniczna. Pomieszczenie to służyło ówczesnym mieszkańcom zamku do odbywania spowiedzi, co wykorzystywał niecnie pan Lubomirski, siadając w przeciwległym kącie komnaty podczas spowiedzi swojej żony, którą podejrzewał o zdradę.

W okolicy wiśnickiego zamku znajdują się cztery kamienne kolumny, zwieńczone krzyżem – jedna w Wiśniczu, kolejne w Olchawie, Łomnej i Bochni. Zdania, co do ich pochodzenia są podzielone, jednak podania ludowe wyjaśniają i tę zagadkę. Mianowicie dawno, dawno temu, w zamkowych murach przebywali tureccy jeńcy. Sprowadził ich Lubomirski po bitwie pod Chocimiem. Jeńcy pracowali przy odbudowie zamku, na wysokich wieżach – stąd w ich głowach zrodził się pomysł, żeby skonstruować skrzydła z ptasich piór i zwyczajnie odfrunąć. Wolność daje niebywałą siłę i nadzieję, więc jak postanowili, tak zrobili i nawet udało im się odlecieć dość daleko od zamku. Każdy z nich jednak, wcześniej czy później, spadł. W miejscach, w których zginęli, postawiono kamienne kolumny. Tak głosi legenda. Historycy mają wprawdzie inne zdanie co do pochodzenia tych kamiennych obiektów, ale legenda piękna, prawda?

Takiego zamku nie powstydziłaby się żadna baśń – uroczy, wspaniale zlokalizowany, romantyczny, z bogactwem wież i wieżyczek. Tajemniczość, ciekawa historia, a także legendy i rezydujące w zamku zjawy, dodają pikanterii i uroku. Śliczne miejsce.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*