Muzeum Wsi Kieleckiej – Park Etnograficzny w Tokarni

Kategorie: Bez kategorii

Pewnego niezbyt pogodnego październikowego popołudnia, wracając z zamku w Chęcinach, postanowiłam wstąpić do skansenu w pobliskiej Tokarni.

Pomysł założenia w Tokarni parku etnograficznego zrodził się na początku lat 70. XX wieku. Autorem tej koncepcji był znakomity etnograf – prof. Roman Reinfuss z Instytutu Szkoły Ludowej PAN. Pierwotny plan zakładał odwzorowanie typowych wsi osadniczych z subregionów Kielecczyzny, w tym świętokrzyskiego, wyżynnego, terenów nadwiślańskich i Ponidzia. Budową skansenu zajęło się Muzeum Wsi Kieleckiej. Na przestrzeni 10 lat powstał piękny park etnograficzny, zajmujący 65 hektarów ziemi w zakolu rzeki Nidy. Oficjalnego otwarcia dokonano w połowie roku 1986. Ówczesna ekspozycja liczyła początkowo 27 obiektów, a pierwszym budynkiem, który sprowadzono do skansenu była pochodząca z roku 1805 chałupa z Rokitna.

Obecnie w skansenie można obejrzeć ponad 40 eksponatów, jednak są plany podwojenia ich ilości w okresie najbliższych 3 lat. W wielu budynkach znajduje się typowe dla domów wiejskich i małomiasteczkowych umeblowanie oraz narzędzia i inne przedmioty codziennego użytku. Wśród najciekawszych obiektów skansenu znajduje się dwór, kościół, w którym odbywają się nabożeństwa, dzwonnica, wiatraki i kuźnia. Wnętrza wszystkich obiektów można zwiedzać.

Na terenie skansenu organizowane są cyklicznie różne ciekawe imprezy, np. Święto Chleba, Hubertus Świętokrzyski, Wytopki Ołowiu czy też Świętokrzyski Jarmark Agroturystyczny. Odbywają się tu również lekcje muzealne i warsztaty etnograficzne dla uczniów. Ponadto na początku września odbywa się tzw. Niedziela w Skansenie – festyn na zakończenie sezonu letniego, z kiermaszem, występami zespołów folkowych, prezentacją rzemiosł i innymi atrakcjami.

Uwielbiam skanseny. Zawsze, kiedy je odwiedzam, mam wrażenie, że czas się zatrzymał. W skansenach panuje taki spokój, jaki trudno nam znaleźć w tym zwariowanym świecie. Zagrody – co jedna to piękniejsza. W ogródku kwiaty, na sztachetach garnki, za płotem konie. Sielski-anielski krajobraz, jak ze snu.
W Tokarni w październiku byłam, w Hubertusie uczestniczyłam, miód i wino piłam, specjałów domowej roboty skosztowałam, chleba, miodu i ręcznie robionych krówek nakupiłam, a następnie po trudach podróży, ale z radością w sercu, do domu wróciłam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.

*